Reklama

Kradzież czy celowe działanie PZW - staw w Arkadii bez ryb

07/10/2012 16:08
W dniu 05.10.2012 około godziny 11.00 postanowiłem, że wybiorę się pospinningować na stawach w Arkadii, które mieszczą się poniżej Królikarni przy ul. Idzikowskiego. Kompleks to pięć stawów, z czego trzy są ze sobą połączone tworząc jeden długi. Po wczorajszej eskapadzie na łowisko specjalne „OKOŃ” w Janówku Pierwszym i pstrągu, który całkowicie zdominował nasze spinningowe zmagania, postanowiłem się odpstrążyć :). Okuma w dłoń, pudełeczko z gumkami do bocznego troku, przypony, i parę małych gumek na małego szczupaka do kamizelki. Nad wodę pomaszerowałem, sobie znanym skrótem, przez osiedle. Melduję się po około 20 minutach, trochę rwie mnie w barku, ale co tam. Na pierwszy ogień idzie czerwony twister z pieprzem i szesnastogramową oliwka (na Wiśle był skuteczny niestety tu się nie sprawdził zgodnie z zasadą mówiącą, że to co na jednym łowisku jest skuteczne, na drugim jest nic nie warte :) ), zmiana na perełkę, ale wyciągam tylko glony, dość dużo dzięki gorącemu latu. Zastanawiam się czy dało by się to jakoś wybrać i tak dumając przechodzę na długi staw, w pierwszym segmencie nic tylko glony, w drugim glony i liście, a trzeci segment – ku ogromnemu zaskoczeniu, bo w miejscu gdzie zawsze były glony - czystka, woda jakaś tak podejrzanie przejrzysta, żadnych liści i dno widać jak na dłoni. Tu opona, tam ławka (nie mam pojęcia jak udało się komuś ją tam wrzucić), gdzieś indziej jakaś szafka lub skrzynka. Nigdzie nie widać dużej ryby, nawet małej rybki. Nie jestem tu pierwszy raz i wiem, że ryb tam nie brakowało, mimo że woda nie była zarybiana jak wieść niesie od ponad 5 lat. Czasem ktoś z wędkujących przyniósł coś od siebie i wypuścił do stawu, sam mam w tym swój niewielki udział. Staw obszedłem dookoła i nic, aż dziwne. Kontakt z rybą udało się złapać tylko wzrokowy - 2 małe okonki (ok. 10 cm) i kawałek dalej szczupaczek, też malutki. Od rozmawiających w pobliżu panów dowiedziałem się że w nocy z 4/5 października około godziny 3 w nocy przyjechali ludzie z siatkami i wyciągnęli wszystko co się tylko dało ładując do wanien i na samochód, zawiadomiona o tym incydencie policja zjawiła się na miejscu dopiero o 7 rano. Trochę późno jak na fakt, że komenda jest przy ul. Puławskiej. Nie będę ukrywał, iż w pierwszej chwili oburzyłem się na to, że ktoś przyjechał w nocy jak ten złodziej i opróżnił nasz stawik z ryby i nawet naszykowałem odpowiednią ilość obelg i tego co mu zrobię jak go złapię. Jednak z perspektywy tych kilkunastu godzin, które upłynęły od momentu, gdy dowiedziałem się o tym, zastanawiam się czy nie było to celowe działanie PZW. Czy Związek planuje spuścić wodę ze stawów i je oczyścić, a potem ponownie zarybić. Jeżeli tak jest, to bardzo dobrze, ale jednego nie rozumiem - przez ponad 5 lat nikt nawet nie pomyślał o tym by coś z tymi wodami robić, bo o tym by nad wodą uświadczyć strażnika z SSR to już nawet nie wspomnę. I nagle bez żadnej informacji, naklejonej choćby na którekolwiek z drzew znikają ryby. Natomiast jeżeli była to kradzież to wyjątkowo dobrze zorganizowana i nad wyraz perfidna. Dlaczego policja na miejscu zjawiła się tak późno ?
Dużo jest w tej sprawie niewiadomych.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama