Ostatni raz w tym parku byłem pod koniec marca, kiedy przyroda dopiero budziła się z zimowego snu. Nic więc dziwnego, że po ponad trzymiesięcznej przerwie ponownie skierowaliśmy się z wnuczką w to piękne miejsce na pierwszym wspólnym letnim spacerze. Na pierwszym stawku zastajemy kobierzec drobniutkich grążeli i kępy okazałych różowawych grzybieni (lilii wodnych). Dosłownie kawałek dalej za zakrętem rośnie młoda pałka wodna, a za nią przy samym brzegu ogromna niespodzianka. Rodzinka kokoszek zwyczajnych (kurek wodnych) z siedmioma młodymi. Troskliwa mama jak tylko nas zobaczyła zawołała młode ustawiając je gęsiego i powoli oddaliła się na przeciwległy brzeg. Na drugim stawku brzeg porasta intensywnie młoda pałka wodna oraz sitowie. Gdzie niegdzie spotykamy żółte kossaćce. W miejscu, gdzie brzeg jest otwarty na trawie pozostały po pierzeniu niezliczone ilości piórek krzyżówek, których pilnuje kawka przechadzając się dumnie. Idąc dalej w kierunku ujścia strumienia, w przesmyku obok sitowia napotykamy rejon, który mocno porastają glony. Jednak już kawałek dalej przy prawym brzegu zasiedliła się rzęsa. Spacerując i podziwiając przyrodę mija dobra godzinka. Zerkamy jeszcze na odejście na stawek gdzie spotkaliśmy kurki wodne, robimy ostatnią fotkę i powolutku wracamy na obiadek.
Komentarze