W poniedziałek jak wszyscy wiemy było wolne więc nie zmarnowałem okazji i wybrałem sie na rybki.Telefon do kolegi i zbiórka na rowerach pod mc donaldem i wyjazd o 7 nad oławe.Nastawiliśmy sie na białą rybę wiec ja łowiłem na grunt a kolega na spławik.Przez 4 godz nic na pinke i dupa nagle padlo hasło łowimy żywca!1 godz nic nie bierze lekkie bodbicia u kolegi ale nic więc patrzymy na wędkarzy którzy właśnie sie zbierają a mieli żywce więc poszedłem i grzecznie się zapytałem czy mogą mi odstąpić żywca.Wreście udało się mamy żywce!Zmiana zestawu i nura do wody zadowolenie ze zmiany czekamy na drapieżnika i nic więc zwijam i zmieniam miejsce,rozmawiem z kolega i patrze sie na spławik i nic nie ma patrze na szpule i żyłka ucieka jak szalona więc zacinam i czuje ciężki opór holuje 5min i nagle ułania sie szcupak ok.65cm juz uradowany i nagle przy brzegu dupa...zerwal sie wypuscil żywca!!!Wkurzony aż zabrało mi dech przecież mogła być to moja ryba życia!No ale nic zdarza się następnym razem go złowię i tak by został wypuszczony no ale była by fota i było by się czymś chwalic no ale nic trudno,tak sie zakończyła moja wyprawa. Zdjęcia zostaną dołączone za pare dni.
Komentarze