LIN PIECZONY W GLINIE Z OGNISKA Pierwsze wyprawy nocne nad jeziora, kto z nas ich do dnia dzisiejszego nie pamięta. Magia nocy, księżyca i ognia. Na dodatek pierwsze rybki pieczone na patyku. (Nie odgłowiona ryba, zaostrzony patyk przyłożony przez pyszczek i wbity w ogon). Dzisiaj w dobie grilla elektrycznego lub węglowego nikt się w takie sprawy nie bawi. Nie mówiąc już o przepisach wymagających większego zachodu. O folii aluminiowej można kiedyś było zapomnieć. Najczęściej nie wiedziało się jeszcze o takim wynalazku. Aby taką rybę z ogniska przygotować musimy odpowiednio wcześniej przygotować ognisko. Dobry żar i popiół będą naszymi sprzymierzeńcami. Do tego przepisu najodpowiedniejszy jest wg mnie lin. Lina sprawiamy bez odgławiania i skrobania. Usuwamy skrzela aby uniknąć gorzkiego posmaku. Rybę należy odszlamić poprzez dokładne wytarcie w piasku nad brzegiem jeziora i następnie dokładnie wypłukać i osuszyć. Jak będzie ryba mokra można sparzyć mięso i zepsuć cały efekt. Następnie wyrabiamy glinę do konsystencji plasteliny. Rybę solimy, odlepiamy gliną, układamy w rozgarniętym popiele i przykrywamy żarem. Pieczemy w zależności od wielkości 30-40 minut. Dużo zależy od temperatury ogniska. Po czasie wyjmujemy rybę z ogniska rozłupujemy glinę, na połowę i danie gotowe.
Komentarze