Karasiowo
Łowisko „No Kill” położone w woj. pomorskim w okolicy wsi Kaliska Kościerskie. Aby dojechać do łowiska wystarczy wklikać trasę w mapy google do Łowisko Karasiowo a doprowadzi Was bezpośrednio na miejsce.
Piękna woda w wyrobisku potorfowym kryjąca swe tajemnice przed wścibskim okiem wędkarza maniaka. Do łowiska przyklejony jest kompleks mieszkalny wynajmowany wędkarzom oraz kilka mniejszych budek, w których można przyrządzić sobie coś ciepłego do zjedzenia, przechować sprzęt (którego zdarza się mieć całą furę) czy zwyczajnie ogrzać się lub wysuszyć po ulewnym deszczu. Ale co najważniejsze, to łowisko słynie z pięknych karasi choć niezwykle przebiegłych, swym sprytem dorównujących chytrym i doświadczonym karpiom, które notabene też można tu spotkać.
Woda zróżnicowana pod względem budowy linii brzegowej i dna. Do wędkowania udostępniony jest brzeg od strony domostw, zaś wyspy i strona przeciwna są całkowicie wyłączone z wędkowania, co nawet zawarte zostało w dokładnie sformułowanym regulaminie. Dostępny jest on na stronie łowiska jak i w pokojach wynajmowanych gościom. Teren jest ogrodzony i pilnowany, co daje wędkującym poczucie bezpieczeństwa i pozwala porządnie wypocząć.
Wybraliśmy się na owe łowisko w celu przetestowania feederków i kołowrotków. Nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła zarzucić swoje zestawy. Dojechaliśmy na łowisko późnym wieczorem; właściciel przywitał nas szeroko otwartą bramą i dobrą radą. Oprowadzając nas po terenie pokazał łowisko, najlepsze miejscówki i podpowiedział kilka tricków. Najbardziej niepokoiły nas zmienne warunki pogodowe więc każda rada, nawet najmniejsza, była na wagę złota i to pływającego, walecznego złota lekko zaśniedziałego z racji wieku. Srebrem też nie pogardzę, zwłaszcza tłuściutkim, które na kiju wywija cuda… Taaak kobiety lubią błyskotki.
Po krótkiej nocy wybraliśmy się nad wodę, aby zająć upatrzoną jeszcze w dniu przyjazdu miejscówkę. Wyglądała obiecująco ale technicznie była trudna. Biorący karaś miał bowiem tylko trzy wyjścia i zazwyczaj wybierał dwa najgorsze dla wędkarza; zamiast pojechać w jezioro i dać się wyholować by dostać buzi i wrócić do wody, to one dostarczały ekstremalnego zastrzyku adrenaliny murując wprost w trzciny lub jeszcze gorzej, w zwalone gałęzie i drzewa.
Ostatecznie trzeba było wskakiwać na łódkę, która również jest dostępna do wypożyczenia dla wędkujących, by płynąć z ratunkiem uwięzionej rybie. Była to też okazja do przećwiczenia techniki panowania nad okazem oraz wytrzymałości zestawów i węzłów (już tak przy okazji).
Interesowała nas szczególnie „spokojniejsza” populacja łowiska ale dał się we znaki również szczupaczek obcinający haki. Właściciel poinformował nas, że występują tu także piękne metrówki, które udało się przechytrzyć i sfotografować a owe pamiątki można obejrzeć na stronie internetowej jak i na Facebooku. Sam właściciel bowiem również wędkuje, ale metodą nieco inną, bo muchówką i niewiele przed naszym przyjazdem udało mu się złowić mamuśkę 110cm na streamerka. Ach już sobie wyobrażam co to był za hol…
Wracając do moich planów, które udało się zrealizować właśnie w Karasiowie – przetestowałam dwie serie wędzisk tj. Magnum Ti Feeder 80 g 3,30 m i Elite Pro Feeder 80 g 3,30 m oraz kołowrotki Mega Baits z serii Black Shadow z wolnym biegiem. Na plan wyszło także nieco drobniejszych akcesoriów Dragona, a niemałą rolę odegrały wykorzystane przez nas zanęty, bowiem nęciliśmy procą obrane miejsc oraz prz zastosowaniu koszyczków i methody. Korzystałam z zanęt Method Feeder Marcepan z serii Mega Baits (zielona mieszanka o słodkim aromacie) oraz Lin Karaś XXL (czerwona o charakterystycznym zapachu przypraw). Jeżeli jesteście ciekawi co z tego wynikło zapraszam Was na relację do czytelni na http://www.firmadragon.pl/
Tymczasem lecę dalej testować zanęty na letnich leszczach i już niedługo na pewno pojawi się na ten temat kolejny artykuł, a jeżeli szukacie łowiska na rodzinny odpoczynek czy właśnie samotną eskapadę to mając w swojej okolicy takie łowisko jak Karasiowo nawet się nie wahajcie! Atmosfera, piękne ryby i okoliczności przyrody muszą zaspokoić waszą wędkarską rządzę! Do zobaczenia! Kto wie? Może na Karasiowie?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze