Witam. Po ostatnim wędkowaniu nad Zalewem w miejscowości Roszków, kiedy udało mi się złowić karpika, nabrałem ochoty na powtórkę z rozrywki. Dlatego wybrałem się tam ponownie.Zaopatrzony w dwie wędki. Pierwszą stanowiła karpiówka, z kołowrotkiem Dragon Maxima z wolnym biegiem, żyłka główna 0,20,przypon 0,18,haczyk nr 8,koszyczek z ciężarkiem 5g bez dna. Drugą natomiast dla odmiany, wziąłem bolonkę 5 metrową, z żyłką główną 0,16,spławikiem 1,5 gr, przyponem 0,14,haczykiem nr 10. Jako zanętę użyłem gotową zanętę Trapera ( do której ostatnio mam przekonanie ) „Karpiowate na wody stojące”, atraktor zapachowy „Truskawka” ,a na haczyk kukurydzę o zapachu truskawki, oraz pinkę, i czerwonego robaka. Czyli ogólnie mówiąc truskawkowo plus trochę mięska. Mogłem sobie pozwolić tego dnia na góra ….4 godziny łowienia. Dlatego powiem szczerze, że po dwóch godzinach marnych wyników, ( kilka krąpików, dwóch jazgarzach !!, i jednej płoci, które to zaraz po złowieniu wysłałem z powrotem do domu …zacząłem żałować, i przeklinać tą truskawkę…co mi odbiło.!? Jedyną wędką, która do tej pory, trochę popracowała była bolonka załadowana na zmianę raz to pinką, raz czerwonym.. Co do karpiówki z kukurydzą ,to w końcu w ogóle sprawdziłem czy mam żyłkę na tej wędce, (oczywiście żartuje ) gdyż milczała jak grób.....była cisza jak po śmierci organisty..... No, ale wreszcie ,gdy powiedziałem sobie, że siedzę jeszcze z pół godziny, i zwijam swoje zabawki, drgnął sygnalizator, i podskoczył do góry. Gdy zaciąłem, nastąpił mały odjazd. Pomyślałem o karpiu, i to się sprawdziło. Gatunek ryby się zgadzał, tylko…. wielkość niestety nie ta….Czyli łatwo się domyśleć, że .nie był duży….ale dał mi chociaż,dużo frajdy przy holowaniu. Można powiedzieć, ze plan wykonałem A jak u Was było ostatnio na rybach ? Pozdrawiam Robert
Komentarze