witam, jakiś czas temu wspólnie z niewielką grupą znajomych z naszego koła postanowiliśmy zrobić własne łowisko no-kill. warunki mieliśmy niemalże doskonałe mieliśmy dostęp do stawu około trzy hektary wody przepięknie zarośniętej trzciną, pałką wodną i grążelem. staw ten znajduje się w rękach prywatnych dogadaliśmy się z właścicielem że go sami sobie zarybimy i będziemy o niego dbać. wynajęliśmy koparkę na kilka dni i zrobiliśmy parę fajnych stanowisk. na początek wpuściliśmy ponad tysiąc sztuk karpia różnej wielkości od 20cm do50cm, kilkanaście sztuk sandacza, no i oczywiście szczupaki. dzisiaj po dwóch latach opieki i ciągłego zarybiania rybkami z innych zbiorników mamy pierwsze efekty a przede wszystkim satysfakcję i super zabawę. wybierając się na ""nasze ebro"" [bo tak sobie go nazwaliśmy] mamy pewność że brania zawsze są. ostatni nocny wypad zaowocował ładnymi karpikami od 3kg do prawie 6kg na cztery kije w sumie 28 sztuk, za drapieżnikiem gonimy tylko i wyłącznie ze spiningiem bo tak jest bardziej humanitarnie. rekordowa sztuka tego łowiska złowiona na spina to jak na razie szczupły 98cm. 8kg. chociaż są i większe ponad metrowe klocki. jak na razie wędkujemy w bardzo wąskim gronie, czasem zapraszamy znajomych może kiedyś dochowamy się rekordowych sztuk to na pewno będzie nas więcej. zachęcam do organizowania podobnych projektów bo to ma sens. pozdrowionka...
Komentarze