W dniu 28. 08. 2010r. Odbyły się na zalewie Sulejowskim nocne zawody gruntowe seniorów. Zawodnicy dobierali się w pary i w ten sposób byli oceniani. Startowało łącznie piętnaście osób. Kolega Łukasz Ciupa startował sam, gdyż nie miał swojej drugiej połówki. Zawody rozpoczęły się w sobotę o godzinie piętnastej i trwały do niedzieli do godziny jedenastej.
Prezes Jacek Wroniszewski rozpoczął zawody, powitał zebranych, określił jak będą przebiegały, a sędzia główny zawodów (moją skromna osoba) przedstawił uczestnikom ich regulamin. Koledzy rozeszli się na stanowiska i zaczęły się przygotowania. Pogoda nie była za ciekawa. Zbierały się chmury i zanosiło się na deszcz, więc zawodnicy rozstawiali parasole i namioty. Po rozpoczęciu zawodów, brania rybek do wieczora były raczej marne. Drobne płotki, leszczyki. Pod wieczór przyjechał do nas mój szwagier Andrzej Pluta i około godziny dwudziestej złowił pięknego leszczyka(około dwóch kilo), po dwudziestej czwartej zwinął się twierdząc że tu już nic nie będzie brało pojechał na „Murowaniec”, gdzie rano złowił na żywca półtora kilowego szczupaka. Niestety nie miał racji, choć pogoda nie rozpieszczała i czasami popadywał deszczyk, zawodnicy zaczęli coraz częściej łowić duże leszcze.
Dwu i więcej kilogramowe sztuki, nie były rzadkością. Od piątej rano koledzy mieli sporo brań. Pogoda na tyle się poprawiła, że można było wyjść z pod parasola i szybciej reagować na częste brania. Rano po ciepłej zupce i wzmocnieniu się środkami przeciw grypowymi w płynie , do końca zawodów padło jeszcze parę ładnych sztuk. Przed końcem zawodów przybył prezes koła Jacek Wroniszewski, chcąc osobiście poznać wyniki zawodów i wręczyć nagrody. Pierwsze miejsce zajęli bracia Bogdan i Michał Kubatowie- ponad siedem kilo Drugie miejsce duet – Hubert Różycki i Ireneusz Kuczyński –ponad sześć kilo. Trzecie miejsce zdobył samotnie łowiący Łukasz Ciupa –ponad trzy kilo
W nocy mieliśmy odwiedziny jakiegoś tajemniczego gościa i nie wiem czy mi się to przywidziało, czy może to wynik spożycia płynów przeciw grypowych. Ostatecznie okazało się, że to nie była fatamorgana, lecz odwiedziny gospodarza koła Krzysia Szmigulskiego, który chciał naocznie przekonać się jak idą kolegom połowy. Odwiedziły nas też dwie piękne kobiety, żona Piotrka Wroniszewskiego-Kasia i ich prześliczna córeczka Amelia. Ogólnie, zawody się udały, można powiedzieć, że rybki współpracowały, chociaż w nocy zrobiło się deszczowo i zimno (około pięciu stopni Celsjusza). Jednak noce już są dłuższe i pewnie trzeba będzie powrócić do lipcowej edycji tych zawodów. Już nie długo następna relacja z zawodów o mistrza koła na zbiorniku w Drzewicy. Pozdrawiam..
Komentarze