Rok 2013 to pierwszy sezon kiedy udało mi się złowić dwa ładne szczupaki 4.34 kg i 4.00 kg. Nie są to olbrzymy ale jak na wody na których łowię wstydu też nie przynoszą… 3 października 2013 roku po złowieniu sztuki o wadze 4 kg pisałem, że liczę na większe i chciałbym przekroczyć 5 kg. Sezon 2014 zaczął się obiecująco – 1 maja trafił mi się szczupak 72 cm i 2.60 kg. Później nie było już tak dobrze. We wrześniu i październiku owszem szczupaki brały ale trudno było je nazwać okazami… Rzadko który osiągał wymiar 50 cm. Mimo wszystko nadal liczyłem, że jeszcze tej jesieni uda mi się złowić coś większego… Moje oczekiwania spełniły się ostatniego dnia października.
Na wodzie byłem skoro świt od 6.40. Tradycyjnie pierwszą godzinę poświęciłem na rzuty bez żadnego brania. Norma. Około godziny 7.40 w odległości 3 metrów przed łódką nagle czuję mocne szarpnięcie na wędce. Trwa to chwilę, po czym nagle ryba puszcza przynętę – stalowoszarego Mikado Fishuntera. Po dokładnym obejrzeniu okazuje się, że ryba nie była wcale mała – hak od główki został rozgięty. Profilaktycznie luzuję trochę hamulec na kołowrotku i zakładam identyczną gumę z dobrym hakiem i rzucam w to samo miejsce. Po chwili znów następuje branie. Tym razem ryba zacięta jest prawidłowo, hamulec też okazuje się ustawiony optymalnie… Po około 3 minutach ryba ląduje w podbieraku – okazuje się, że jest to szczupak ważący 4.80 kg i mierzący 87 cm.
Wagi 5 kg w tym roku nie udało się przekroczyć, ale sezon jeszcze się nie skończył, więc kto wie…
Łowiłem spinningiem Shimano Beastmaster 2.40 m z kołowrotkiem Shimano Nexave, na którym nawinięta jest plecionka 0.18 mm. Przynęta stalowoszary Mikado Fishunter 7.5 cm.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze