Około 3 tygodni temu dobrze daliśmy w kość kłusownikom w Zalewie Wiślanym w Soczewce ( ok.14 km od Płocka—trasą na Włocławek ). Nad akwenem znów pojawili się wędkarze i znów zaczęli łowić ryby. Podczas nocnych kontroli około północy dużo było wędkarzy z Kutna , Łowicza , Włocławka , Sochaczewa ; którzy mówili nam że znów jest duża presja wędkarska, więc są wcześniej by mieć dobrą miejscówkę. Mówili również, że wpłynęło dużo ryb—ku naszej radości.
Oczywiście nie uśpiło to naszej czujności. postanowiliśmy zajrzeć do innych miejsc odwiedzanych przez wędkujących. I tak w końcu jeziora Soczewka kłusownicy uciekli w las zostawiając 17 metrowe sznury tonące zakończone hakami oraz jedną wierszę z kilkoma małymi rybami, które uwolniliśmy do wody. Dnia 2 grudnia późnym wieczorem zorganizowaliśmy akcję z ochotnikami społecznymi i wyruszyliśmy w 2 patrolach—3 łódką na ujście Skrwy Prawej koło Murzynowa , Cierszewa. Pomagali nam policjanci z posterunku w Duninowie.
Przy ujściu Skwy do Wisły bazy rybackie mają trzej rybacy i kończy się tam Brudzeński Park Narodowy. Tego dnia znaleźliśmy sprytnie podtopioną sieć kłusowniczą ( oczywiście w miejscu zakazanym ) jak pisałem wcześniej my wypracowaliśmy sobie sposób na odszukiwanie takich sieci.Sieć kłusownicza zastawiała wpływanie ryb do rzeki Skwy Prawej i miała około 35mb ( były uwięzione duże płocie , okonie , jelce , szczupaki , leszcze , świnki - razem około 35 kg.
Kłusownicy musieli zastawić sieć niedawno bo ryby były w dobrej kondycji—oczywiście wszystkie wróciły do akwenu. Być może kłusole nawet nas obserwowali. Siatkę pocięliśmy w celu ochrony ryb. Poniżej jest przedstawione zdjęcie ...jak wyglądają linki obciążeniowe do sieci profesjonalnych tak aby wędkarze nawet z bliska nie mogli dojrzeć jej. Byliśmy ucieszeni, że znów do rzeki Skwy Prawej znów wpływają ryby bo one tam zostaną do wiosny i po tarle znów rozproszą się w Wiśle. Natomiast w zatoce w Duninowie na trasie Płock—Włocławek tuż przy rzece uciekł nam szarpakowiec (miejscowy) w pośpiechu zostawił w wiadrze szarpane ryby, ale były one w wodzie więc lekko pokaleczone ale żyły i odzyskały wolność ( same karasie ). Również kłusol sprytnie schował wędkę. Za jedną z kilku ławek leżała prawie niewidoczna—lecz ja ją znalazłem. Była uzbrojona w 3 haki duże i na końcu żyłki duży kawałek ołowiu. Jesteśmy ciekawi kiedy wreszcie kłusownicy pozwolą nam spokojnie iść na wędkowanie.
Po skończonej wyczerpującej akcji usiedliśmy w stanicy wędkarskiej ogrzewając się gorącą herbatą planowaliśmy dalsze akcję, bo do świąt jeszcze trzy tygodnie. Serdecznie chciałbym podziękować za zaangażowanie TOMUSZEMU , PIOTROWI 1 oraz dwóm braciom Maćkowi i Krzysztofowi.
UWAGA kłusownicy nigdy nie damy wam chwili wytchnienia...STRZEŻCIE SIĘ NAS !!!!!!
Pozdrawiamy wszystkich prawdziwych wędkarzy w Polsce—społecznicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze