„Opadły mgły, skończyła się noc”, czyli pozimowy krajobraz. Parafrazując słowa tytułu można powiedzieć: „Roztopił się lód, skończyła się zima”. I cóż nam trwająca od tygodnia wiosna takiego ciekawego w darze przyniosła?
Wymieńmy tylko te najczęściej spotykane u nas „obrazki”: - sterty butelek szklanych i z tworzyw sztucznych pozostawionych w ubiegłym sezonie przez nas, aby zainspirować przyrodę do tworzenia nowych kształtów i kolorów kwiatów, - niezliczona ilość odpadków papierowych i pozostałości worków foliowych unoszonych przez wiatr nad zbiornikami, polami, łąkami i lasami, aby pokazać ptakom, pszczołom, motylom i ważkom, że one także potrafią świetnie, daleko i wysoko fruwać, - gruz oraz cegły jako pozostałości po remontach domowych – te to z pewnością najbardziej przydadzą się lisom i zającom do upiększania swoich nor, - kapsle po napojach wyskokowych, niedopałki po papierosach, czyli mała rzecz a cieszy, tylko trzeba zapytać, kogo? - zwoje żyłek wplecionych w gałęzie drzew i krzewów, jakoby konkurencja dla pajęczych sieci, - pudełka po ochotce, dendrobenie, czerwonych i białych robakach, kulkach proteinowych, puszki po kukurydzy, worki po zanętach, pozostawione a jakże przecież przez… plażowiczów i turystów!
Do tego można dopisać takie „wynalazki”(zresztą pewnie pierwszej potrzeby na łowisku), jak: opony samochodowe, tapczany, obudowy komputerów, monitory, skrzynki na warzywa i owoce i wiele, wiele innych „przydatnych” florze i faunie przedmiotów.
Z tymi jak i z innymi niespodziankami zmierzyła się Społeczna Straż Rybacka (SSR), która w sobotę tj. 28 marca br., postanowiła posprzątać przed rozpoczynającym się sezonem, jedno z łowisk – Stare Tarnowice, będące pod opieką Koła PZW nr 59 w Tarnowskich Górach. W wyniku 5-godzinnego sprzątania uzbierano czternaście 120-litrowych worków śmieci.
Podczas akcji sprzątania, oprócz na nikomu niepotrzebne śmieci, natrafiono niestety także na martwe ryby, które nie przetrwały zimy. Jest to niepowetowana strata dla tego zbiornika. Padnięte karasie, leszcze, okonie, szczupaki czy węgorz są świadectwem bioróżnorodności gatunkowej oraz atrakcyjności wędkarskiej tego łowiska. Wielka szkoda dla przyrody, wody i dla nas wędkarzy żądnych każdego spotkania z rybą.
Dlatego w tym miejscu Panie i Panowie, nie szkodźmy naszej przyrodzie jeszcze bardziej. Sprzątajmy po sobie, a także jak trzeba to też po innych. Nie wstydźmy się podnieść nawet najmniejszego papierka, weźmy go ze sobą i wyrzućmy do najbliższego kosza. Dawajmy przykład sobie nawzajem. Niech sprzątanie naszych łowisk wejdzie nam w krew tak jak wiązanie haków, każdy przecież kiedyś zaczyna… czy to wiązać haki czy sprzątać. Szanujmy przyrodę, a przez to i drugiego wędkarza, który przyjdzie na nasze miejsce.
Komentarze