Walka z kłusownikami to jedno z podstawowych zadań Społecznej Straży Rybackiej PZW. Niedawno na łamach „Miasta – tygodnik koszaliński” wspomniałem o aktywizacji kłusowników nad dopływami niewielkich rzeczek, strumyków bądź płytkich nasłonecznionych jeziorowych zatok. Związane jest to z okresem tarła szczupaka. Otrzymałem telefoniczne informacje o podejrzanych zachowaniach kilku mężczyzn nad takimi wodnymi zbiornikami. Przekazałem je dla SSR. W Internecie ukazało się roczne sprawozdanie organizacji o nazwie OSA czyli Odmłodzona Sekcja Antykłusownicza. Jest to grupa młodych wędkarzy i miłośników przyrody, którzy postanowili połączyć swoje siły w jednej sekcji mającej na celu ochronę populacji ryb łososiowatych w dorzeczach rzeki Parsęty. Kłusownictwo w tym rejonie to już nie pojedyncze przypadki, lecz od kilku już lat nosi znamiona przestępczości zorganizowanej. Ich skoordynowany sposób działania, nastawiony na maksymalną „eksploatację” rzeki, nieprzebieranie w środkach, począwszy od ościeni, szarpaków, stawiania siatek, poprzez wykorzystanie prądu zmiennego, niekiedy fazowego - nosi znamiona działania rybackiego gangu działającego wedle ściśle opracowanego planu z pełnym terenowym zabezpieczeniem działań. To nie wszystkie metody stosowane przez tubylców. Stwierdzono przypadki żywcem wywodzące się z epoki kamiennej, głuszenie trących się ryb... Szczegóły na www.jurmen.com.pl
Komentarze