Od czasu kiedy zacząłem łowić ryby, a jestem początkującym i młodym wędkarzem, uzbierałem sporawą ilość paczek z haczykami. Jest ich dość dużo, ponieważ jak to początkujący żółtodziób kupowałem zróżnicowane zadziorki dopasowując je do miejscowego łowiska na którym zacząłem łowić i do rodzaju przynęty na którą łowiłem. Również rady starszych wędkarzy spowodowały to, że zacząłem eksperymentować z numeracjami i kolorami. Wynikiem tego był wieczny chaos w plecaku spowodowany rozrzuconymi saszetkami z haczykami. Niektóre torebeczki nawet się pootwierały i musiałem zbierać haczyki z dna plecaka segregując je przy czym miałem po tym pokłute palce.
Ostatnimi czasy postanowiłem z tym skończyć, więc siedząc wygodnie w fotelu zastanawiałem się co z tym fantem zrobić. W tym samym czasie zauważyłem stare, puste etui po dokumentach i wpadłem na zacny pomysł wykorzystania go. Okazało się że to było to czego szukałem. Saszetki z haczykami idealnie pasowały do miejsc w które zazwyczaj wsuwa się nasze papiery osobiste. Otwierając nasze etui możemy przeglądać i wybierać interesujący nas hak. Od tej pory nie mam problemu z bajzlem w plecaku, wszystko jest na swoim miejscu.
Wprawdzie nie jest to innowacyjne i najnowsze rozwiązanie, lecz pomaga utrzymać trochę porządku w sprzęcie do wędkowania, szczególnie początkującego moczykija:)
Komentarze