Dzisiaj opiszę , jak złowiłem mojego pierwszego dużego szczupaka . Jesień 2011, październik, pogoda nawet dopisywała, razem z tatą postanowiliśmy wybrać się na ryby, a konkretniej na jesienne szczupaki ; ). Nad rzeką byliśmy koło 10-tej, słoneczko trochę poświeciło, ale zaraz schowało się za chmury .
No więc do rzeczy, do godziny 14-tej były brania na koszyk: nie narzekaliśmy, bo brały leszczyki i krąpie, no ale mocniejsza wędka stała w bezruchu, nawet ukleja nie miała ochoty zadzwonić dzwoneczkiem .. O 15-tej brania na koszyk się skończyły, kompletna cisza, mieliśmy się już zwijać, ale postanowiłem że zarzucę żywca jeszcze raz. Uklejka była wyjątkowo dorodna i mimo że była już zdechła, wyglądała bardzo "atrakcyjnie" . Zarzuciłem zestaw na środek rzeki i czekałem aż spłynie ..wziąłem się za pakowanie innych wędek i sprzętów .. a tu nagle usłyszałem lekkie dzwonienie, odwracam się, a wędka powoli się zgina, w pierwszej chwili pomyślałem że to zaczep, ale zaraz potem widzę pierwszy mały odjazd (już jesteś mój - pomyślałem). Szybkie zacięcie .. i siedzi ! Walczył zacięcie, był to mój stary przeciwnik (kilka wypraw wcześniej ukradł mi krąpia i mu tego nie zapomnę ;) ). Po półgodzinnej walce miałem go już w zasięgu podbieraka, ale brzeg był zarośnięty trawą i innym zielskiem, przez co niemalże pionowo wbił się w nią .. myślałem że to już koniec .. ale na całe szczęście, operator podbieraka(mój tata) miał więcej doświadczenia niż ja i bezproblemowo wyjął szczupaka z zielska prosto na brzeg w podbieraku :) .
Szczupak miał 80 cm długości i ważył 4kg . Zważyłem go na miejscu , zrobiłem sesję zdjęciową , po czym wypuściłem na wolność . Może i w tym roku uda mi się go przechytrzyć ;) .
Komentarze