1.05.2011r...
Wypad jak najbardziej Długo oczekiwany...
Wstałem około godziny 6:30 lecz były małe problemy z samochodem i wyjechaliśmy dopiero koło godziny 9:00 !!!.
Na poczatku spinning. Przez kilka godzin zero nawet brania. Zmeczęniu i zniecheceni siadamy i wykonczenie. Spontanicznie przerabiam zestaw na splawik jak jeden z kolegow.
Zakładam kukurydze na haczyk nece i czekam na branie. siedzialem na przepuscie przed soba mialem jeden zbiornik za plecami drugi. Kolega siedzial na zbiorniku za plecami. myslę ide spytać czy cos ma.
Chwilę pogadałem i wracam do siebie.
Patrzę nie ma spławika... Tnę czuję duzy opór a łowilem jakies 3-4 m od brzegu przy trzcinach.
Ryba próbuje uciekac w krzaki szybko podwijam do brzegu. Hol bez wiekszych odjazdów. kolega podbiera. Patrze szczupak nie moge uwierzyc jakim cudem. Najprawdopodobniej drobnica sciagnela za soba drapieznika wyjmujemy haczyk a w srodku byla jeszcze plotka jak palec.
Pierwszy w zyziu Szczupak(łowie od roku). Miarka wskazuje 50 cm.
I okazalo sie ze na calym zbiorniku nic nie bralo...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze