Reklama

Pierwszy sandacz

12/10/2019 19:26
Dziś wybrałem się nad wodę w poszukiwaniu jesiennego drapieżnika, przygotowany z nowym kijem pozytywnie nastawiony ze uda się coś złowić. O godz 8 wyjechałem z domu kierując się na starorzecze Bugu w ślężanach. Około godz 8.30 byłem na miejscu, rozlozylem wędkę założyłem małego shad teeza i zacząłem łowienie. Oczywiście jak to bywa nic nie brało zmiany przynęty nie pomagały, zmiany w prowadzeniu też nie. Aż wkoncu dotarłem na miejsce w którym nurt jest silniejszy i płynie w obu kierunkach więc woda prawie stoi. Wykonałem kilkadziesiąt rzutów i co? Dalej nic. Wkoncu zakładam malutka gumeczkę od lunkera na 10g czeburaszce pierwszy rzut i '' pstryk'!! Zacinam i jest  ryba nie walczy dosyć mocno by po chwili pokazać swoją siłę gdy udaje mi się do ciągnąć rybę do powierzchni moim oczom ukazuje się '' ogromny'' sandacz. Widzę że jest delikatnie zapięty więc staram się delikatnie odciągnąć do brzegu. Przy próbie podebrania zeslizguję się do wody mocząc się prawie cały lecz ryba jest moja. Wyciam wszystko z kieszeni telefon portfel kluczyki jestem pod wpływem dużych emocji cały chodzę wszystko zalane ja mokry a sandacz zerka na mnie. Wypinam rybę mierze miarka pokazuje 76 cm jestem mega szczęśliwy zaczynam osuszać telefon żeby zrobić zdjęcie. Niestety jestem sam nikogo dookoła więc wyjdzie marnie. Wysyłam je do wszystkich kolegów wędkarzy. Wymuszczam zdobycz i staram się dobrowadzić do porządku. Stwierdzam że czas do domu ponieważ nie mam nic na zmianę. Szczęśliwy ze złowienia pierwszego pięknego sandacza i z nauczą żeby nosić ze sobą pobierak wracam do domu suszyć rzeczy i siebie z nadzieją że jeszcze kiedyś będzie mi dane złowić taka piękną rybę. 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama