Reklama

Początki w Nieliszu

13/05/2012 08:03
Ten rok nie zaczął się najlepiej. Przedwiośnie zimne i zero brań a pogoda na weekendach też bywała kapryśna.
Koledzy namówili mnie na wykupienie opłaty na Nielisz. Mówili, że dobrze w tym zalewie bierze białoryb i drapieżnik. Co mi tam to tylko 60 zł na rok (na wypad na piwko z kolegami idzie 100 he he).
I doczekałem się pierwszego wyjazdu (kwiecień 28 i 29), pogoda słoneczna. Znalazłem dojazd do wody, zebrałem co trzeba z bagażnika i poszedłem szukać miejsca. Ze względu na zawody musiałem przejść około 500m.
Wędki zarzucone i po chwili pierwsze branie, piękny leszczyk powyżej 30cm. Zdziwiony byłem bardzo bo po chwili znów branie ale zacięte na pusto. Na haczyk nr8 zakładałem 2 białe i 5-6 pinek. Po godzinie tańca między wędkami rozejrzałem się czy u innych jest tak samo i u innych też brania były częste. Sobotę zakończyłem 7 leszczami i konkretną opalenizną. Wracając do domu wiedziałem, że jutro też przyjadę.
W niedzielę rano poszedłem w to samo miejsce i pierwszym braniem samoczynnie zaciął się piękny jaź 37cm a po nim brały leszcze. Słońce piekło niemiłosiernie ale miło było popatrzeć na siatkę w której coś pływa. Tego dnia wyjąłem jazia i 6 leszczy. Pięknie.
W Nieliszu byłem również wczoraj (sobota 12 maj) ale leszcz już nie brał ochoczo. Ryby płoszyły szczupaki ciągłymi atakami. Po 2 godzinach bezczynnego siedzenia wziąłem wędkę do ręki i przy zwijaniu poczułem uderzenie. Pomyślałem, że zajedzona ryba stała bez ruchu i dlatego nic się nie działo. Przy zwijaniu uderzył szczupak i zahaczył się za pokrywę skrzela. Byłem w szoku jak wypłynął na powierzchnię wody. Pomiar pokazał 49,5 cm.
Próbowałem złowić żywca ale nie chciała trącić żadna mała rybka.
Następnym razem jadę na szczupaka.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama