Witam chciałbym przedstawić problem jaki mnie spotyka od ponad 4 lat,mianowicie mam na myśli największego szkodnika polskich wód któremu nawet najlepsi kłusownicy do pięt nie dorastają,a jest nim oczywiście wydra!Drodzy koledzy poczytałem kilka wpisów na temat tego szkodnika i to co najbardziej mnie zaintrygowało to wypowiedzi niektórych kolegów z portalu w których wydry usprawiedliwiane są między innymi tym że one jak każde zwierzęta muszą jeść i to rozumiem bo natura ma swoje prawa ale teksty o tym że wydra nie łapie ryb dla przyjemności tylko dla wątroby lub że jest pod ochroną i człowiek nie powinien ingerować w przyrodę,to największy stek bzdur jaki w życiu czytałem bo po pierwsze to hobby wydry to uganianie się za rybami dla zabawy co jest naukowo udowodnione,po drugie jeśli człowiek ma nie ingerować w przyrodę bo wydra jest pod ochroną to dlaczego najpierw towarzystwa ochrony zwierząt same napuściły wydr tak jak to było w moich rejonach a potem jakiś pacan pisze żeby nie przeszkadzać przyrodzie bo to jest naturalne.Kolejna rzecz która mnie poirytowała i tu dochodzę do sedna sprawy to,to jak wydra przyczynia się do spadku populacji ryb w naszych wodach.Koledzy piszą że w innych krajach wydry są,a ryb też nie brakuje pewnie,z tym się zgadzam ale jaka jest populacja wydry w innych krajach,a u nas i jaki jest stosunek społeczeństwa gdzie indziej.Proszę więc aby niektórzy z państwa to sobie przetłumaczyli i jeśli ktoś ma jakieś wpływy to żeby w końcu coś zostało z tym zrobione bo inaczej to ryby tylko sobie w internecie pooglądamy.Dziękuje za przeczytanie mojego wpisu proszę o komentarze.
Komentarze