Reklama

Prywatność czy złudny relaks?

29/05/2014 23:28

Wędkowanie, odpoczynek nad wodą czy moczenie kija. Te i wiele innych określeń słyszymy na co dzień w naszym wędkarskim żargonie. Nasuwa się zawsze tylko jedno bardzo istotne pytanie – jaką miejscówkę wybrać?
I tu niektórzy zwolennicy odpoczynku nad wodą stoją przed trudną decyzją.
Słyszałem już różne anegdoty łącznie z tą, że „na jeden raz w roku aby wyskoczyć z maluszkami nad wodę to szkoda czasu na zabawę w egzaminy i wszelkiego rodzaju formalności urzędowe, tu chodzi jedynie o obcowanie na łonie natury, a nie - czy się coś złowi czy też nie”.
Nie podzielam do końca tego zdania gdyż właśnie takie pierwsze wyprawy bez względu na rodzaj wód oraz poziom przygotowania do nich, w znaczny sposób wpływają na ukształtowanie fundamentu naszych podopiecznych w dziedzinie wędkarstwa, a w szczególności w przypadkach, kiedy to właśnie z ich inicjatywy podejmujemy decyzje o wyjeździe.
Cóż jeśli już postawiliśmy na swoim i wybraliśmy w drodze kompromisu łowisko specjalne to nie zapominajmy, że dopingowanie i STAŁA opieka są priorytetem do przypieczętowania pełnego sukcesu i radości naszych pociech. Nie zapominajmy szczególnie na tego typu prywatnych i w miarę intymnych miejscach, że szczególnie duże okazy tam występujące potrafią skusić się na naprawdę mizerne przynęty.
Ileż razy byłem świadkiem kiedy to dorośli opiekunowie okadzeni dymem z grillowanych wędlin, ściskając w dłoni chłodne szkło stawiali za priorytet własny relaks zapominając o pociechach wpatrujących się godzinami w zaczarowany spławik, ile było przypadków kiedy malcom nikt nie asekurował podczas walki z nieproporcjonalnym przeciwnikiem lub poplątanym sprzętem. Starałem się w miarę możliwości i odwagi zwracać uwagę na tego typu incydenty ale w niereformowalnych przypadkach okazywało się to być po prostu patologią oraz niebezpiecznym posunięciem z mojej strony, sytuacją z którą ciężko było sobie samemu poradzić a wędkujący w pobliżu koledzy udawali po prostu, że tego nie widzą.
Opisywałem już kiedyś podobną sytuację jaka zaistniała na zawodach dziecięcych, kiedy to rodzic udał się świętować wspólne spotkanie z kolegami, a w tym czasie młody podopieczny - uczestnik zawodów na widok własnej krwi na palcu po prostu zemdlał zataczając się do wody.
Z żalem muszę stwierdzić, że mijają lata, a przybywa nam w dalszym ciągu przykrych zdarzeń i świadectw bezmyślności.
Po tragicznych często skutkach solidaryzujemy się w smutku ale po pewnym czasie część społeczeństwa wrzuca w niepamięć wszystko to co nas pośrednio lub bezpośrednio dotknęło i jak gdyby nigdy nic, napełnieni ułańską fantazją i nieśmiertelnością płynącą z wynalazków cywilizacji, mknie ku nowej przygodzie.
Biorąc pod uwagę właśnie takie częste alternatywne rozwiązania i wybór intymniejszych od publicznych - łowisk specjalnych, oraz możliwością zapewnienia sobie większej prywatności, pamiętajmy, że woda w każdym miejscu i o każdej porze jest niespotykanie tajemniczym żywiołem, który nie lubi kiedy jest lekceważony.
Życząc wszystkim miłego relaksu oraz płynących z nim beztroskich chwil zapomnienia o szarej rzeczywistości pamiętajmy o reagowaniu na bezpieczeństwo naszych najmłodszych adeptów sztuki wędkarskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama