Reklama

Przygoda ze spiningiem - jak to się zaczęło?

06/04/2013 17:23

Jak napisałem w temacie postaram się opisać jak zacząłem swoją przygodę ze spiningiem. Zawsze byłem do tej metody negatywnie nastawiony,dlaczego? za każdym razem kiedy pomyślałem o spiningu nachodziły mnie myśli typu ;to nie dla mnie,pewnie nic nie złowie ; to rzucanie bez sensu i strata czasu.Ale w końcu pewnego jesiennego dnia 2012 roku pomyślałem że mógłbym spróbować, a zmotywowało mnie do tego słabe brania na spławik i widok atakujących drobnice szczupaków. Dodam że łowiłem na prywatnym stawie gdzie szczupaków było i jest mało.A więc na kij odległościowy o długości 420 cm założyłem ripperka 7 cm i zaczełem rzucać,upłynęło trochę czasu i mi się znudziło więc stanełem na pomoście i zapaliłem papierocha, szlug w jednej ręce kij w drugiej a guma w wodzie, nie wiem czemu najprawdopodobniej z nudów zacząłem podciągać przynęte do powierzchni wody i opuszczać na dno jednocześnie obserwowałem jej prace. A tu nagle widzę atak szczupaka który nie trafił w przynęte.zaraz za nią zawrócił ponieważ wszystko działo się ok. 2 metry od brzegu dzięki czemu dobrze widziałem sylwetkę szczupaka.Napawało mnie to pozytywną energią aż mi się łowić zachciało. Więc zarzuciłem blisko trzcin i zacząłem wolno prowadzić przynęte, i co ?.... i nic , powtórzyłem to kilka razy rzucając w jedno miejsce aż w końcu za moją przynętą do samego brzegu przypłynął drapieżnik który wcześniej zaatakował przynęte ale niestety wystraszył się i uciekł.Zmieniłem przynęte na wobler Salmo 7 cm. i kontynuowałem biczowanie wody. aż w końcu czuje uderzenie i wiedziałem że mam szczupaka! pierwszego w moim żuciu szczupaka! hol był bardzo emocjonujący i po wyciągnięciu na brzeg okazało się że rybka mierzy ok 50 cm. ależ radość nie do opisania .Rybke zabrałem do domu czego teraz żałuje,ale o tym zaraz.. Na staw na którym zacząłem spiningować mam ok 200 m od domu więc łowiłem tam prawie codziennie po szkole. po kilku dniach rzucania i zwątpienia na ten sam wobler nastąpił atak większego szczupaka,również koło brzegu.Ten atak widziałem bardzo dobrze i tego nie zapomne nigdy,ale nie udało mi się go wyholować ponieważ po kilku sekundach poszedł w trzciny i się spiął .Wtedy znowu zachciało mi się łowić i wszystkie zwątpienia odeszły w zapomnienie ponieważ później złowiłem tego szczupaka. Mierzy(bo go wypuściłem) ponad 60 cm . od tamtej pory wyciągnełem go jeszcze raz i raz mi się spiął . Może was dziwić i możecie myśleć " skąd ja mogę wiedzieć że to ta sama ryba " . a stąd wiem że kiedyś nie było tam szczupaków . jest to staw wujka i wiem że wpuścił 4 krótkie szczupaki poniżej 0,5 kg i 2 wpuściła całkiej inna osoba.wracając do tego dlaczego żałuje nie zwrócenia wolności mojemu pierwszemu szczupakowi to :
po 1-miałbym szanse zobaczyć go jeszcze raz większego.
po 2-jest tam bardzo dużo drobnicy przez którą bardzo ciężko złowić większy białoryb w tak małym akwenie.
po 3-samo to że sobie by pływał dalej.
W najbliższych dniach kupuje wędkę spiningową i pozostaje czekać do maja.
Na swoim koncie mam również kilka mniejszych szczupłych.
Tak właśnie wyglądał początek mojego spiningowania.Ta metoda bardzo mi się spodobała.

PS.Proszę o wyrozumiałość ponieważ jest to mój pierwszy wpis.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama