Nareszcie się zaczęło. Dnia 19.04.2009 roku na zalewie Piaski – Szczygliczka w Ostrowie Wlkp. wędkarze spławikowi Okręgu kaliskiego rozpoczęli sezon sportowy uczestnicząc licznie w zawodach wędkarskich o Puchar Wieczorka. Są to zawody zaliczane do klasyfikacji GRAND PRIX powyższego Okręgu. Jak co roku spragniony wędkowania po przerwie zimowej, spakowałem sprzęt do samochodu i o godzinie 6.00 wyruszyłem w drogę.
Sprzęt jaki od dawien dawna stosuję na tym łowisku, a mówimy o łowieniu na tyczkę, to delikatne zestawy w rozmiarach od 0,5 do 1 grama (gramatura spławika) – dlaczego takie, otóż jest to łowisko płytkie w którym dominuje drobna ryba tj: płoć, krąp, leszczyk oraz wszędobylski okoń i częste ostatnio jazgary. Żyłka główna moich zestawów to 0,10 a stosowana na przypony od 0,06 do 0,08, wszystko połączone z gumą amortyzatora o rozmiarze 0,70. Piaski zawsze zaskakują i tym razem nie było inaczej. Okazało się że organizatorzy dwa tygodnie wcześniej zarybili zbiornik karpiem a sam zbiornik był zamknięty do wędkowania. Podczas przygotowań do zawodów z pokrowca wywędrował na światło dzienne top z zestawem na grubego zwierza. Top karpiowy, uzbrojony w gumę 1,2.
Zestaw też nieco mocniejszy gdzie żyłka główna to 0,14 a przypon 0,12 – i jak się potem okazało słuszny to był wybór. Zanęta to mój klasyk: Sensas Gardons 3000 + Lorpio Grand Prix Competition (Roach) + ¼ opakowania Epiceine a wszystko doprawione wanilią Vanillix. Tym razem dodałem jeszcze trochę konopi mielonych grilowanych. Do tego wszystkiego po wymieszaniu dodałem 3 kilogramy gliny rozpraszającej. Konkretne jedzonko to ochotka haczykowa oraz pinka a do zanęty jokers. Zbrojenie sprzętu zakończyłem, dorabianie zanęty również czas zacząć rywalizację. Pada sygnał do nęcenia. Do wody śmigają kule odrobinę wcześniej przygotowane a po chwili rozpoczynają się zawody.
Pierwsza godzina to systematyczne dłubanie drobnicy, następna godzina już pierwsze próby na karpia ale jeszcze nie wszedł w zanęcone miejsce ( czy w ogóle się pojawi). W trzeciej godzinie pojawiły się ciut większe leszczyki a karpi ani widu, ani słychu. Na 15 minut przed końcem imprezy spławik niknie w wodach zalewu Piaski – Szczygliczka a amortyzator zaczyna pracować i pokazywać się w coraz większej okazałości, co świadczy że na drugim końcu zestawu siedzi karp. Przy gumie jaką zastosowałem w topie nie bawię się z nim długo i już po chwili karp jest w podbieraku.
Mimo usilnych prób złowienia jeszcze jednego karpie już więcej tego dnia nie współpracowały z moją skromną osobą. Łączna waga moich ryb tego dnia to 2720 gram co daje 12 miejsce w zawodach. Jak na początek sezonu jestem zadowolony, jeszcze tak wysoko nie zaczynałem sezonu sportowego, może zapowiada się dobry sezon, OBY!!!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze