Serfując po różnych forach wędkarskich w internecie. Wiecznie słyszę określenie PZW jako spuścizny komuny/PRL-u. I mimo że coraz częściej i to zazwyczaj mądrych młodych wędkarzy widzi w tym totalną obłudę. Próbując wskazać omylność swoich zazwyczaj starszych kolegów, są zaraz wyśmiewani, wyzywani, obrażani, itd.
No cóż, kto ma racje?
Wielu tych starszych kolegów pamięta komunę dobrze. I wie że wtedy nikt nie miał głosu tylko elity, i że te elity były wybieranie przez grono*, mało kto miał do niej wstęp, a wstępując musiał się im zaprzedać i krakać jak oni. Nie było mowy o demokratycznych wyborach, o tym że lud ma głos. Wszyscy grali jak ktoś zadecydował. Tak mniej więcej wyglądała Komuna.
A jak wygląda Demokracja?
Wolność wyznania, demokratyczne (wolne) wybory władz. Wolność wyboru itd. Demokracja nie ma bytu bez solidarności grupy ludzi, bo jeden człowiek nic nie może. Demokracja to też prawa obywatelskie i inne szczytne hasła. To dzięki demokracji ludzie mogą się zrzeszać i uczestniczyć w wolnych wyborach wybierają władzę itd.
Patrząc na powyższe i na PZW.
Z przykrością stwierdzam że wielu wędkarzy przynależących do PZW zapisuje się tylko z czystej chęci korzyści. Innymi słowy, zapisuje się bo tak jest mu taniej wędkować. Wielu nawet nie ma pojęcia że on nie wykukuje zezwolenia jak to jest w przypadku innego gospodarza rybackiego, a zapisuje się do organizacji pozarządowej. Która ma Statut i inne zapiski, na podstawie których prowadzi swoją działalność zgodnie z obowiązującym prawem. Większości ma to nawet głęboko gdzieś, ważne że tak jest taniej.
Ale jednak większość wędkarz ma tą świadomość i nawet znają pobieżnie lub nawet bardzo dobrze statut PZW. Znają zapiski o demokratycznych wyborach władz (ich reprezentujących i działających w ich imieniu). Zapiski o strukturze, ideach i sposobie działania.
Tylko czemu nie korzystają ze swych praw?
Wielu poprostu nie wierzy w to że to tak działa. Ale ono dokładnie tak działa. A dokładniej Działa tak jak che większość ludzi wybranych do władz zarządów organów PZW.
Mogę to przedstawić na swoim przykładzie.
Mianowicie, na ostatnich wyborach władz koła liczącego wtedy 330 członków wstawiło się tylko 10% członków. Czyli pozostałe 90% pozwoliło zadecydować innym kto i w jaki sposób będzie ich reprezentował.
W wyniku tego uchwaliliśmy prezesa Koła (tak krytykowanego przez wielu przez wędkarzy nad wodą) oraz 6 osobowy zarząd. Czyli nasze koło reprezentowało* i im zarządzało 7 osób. Wszytko pięknie, bo wychodzi na to że wszystko powinno działać porwanie. Niby tak. Tylko szkopuł w tym że jeśli większość jest na nie, to nie wiem jak byś liczył, to i tak czegoś ci zrobisz. Prawdziwa demokracja, i jeśli to dział zgodnie z zasadami demokracji i zasadami współżycia społecznego. To mamy już pół sukcesu za sobą.
Druga strona medalu jest taka że nie można kogoś zmusić głosować tak jak ktoś che. On będzie się kierował swoim rozumem* Tak więc wybierając osobę powinniśmy się kierować tym co on chce zrobić dla nas jako członków PZW. I to też jest piękne.
Kij jednak ma 2 końce.
Tak więc idźmy teraz do drugiego jego końca. Czyli do tych nie zadowolonych którzy nie idą na wybory, którzy nie idą na walne zebranie koła. Jak oni chcą by reprezentowała ich osoba o przynajmniej podobnych ideach, ta która che coś dla nich zrobić. Jak nie idą i nie oddają głosu na niego? Tym samym dając pole popisu tym co ta sytuacja odpowiada (czytaj odpowiada im to co się dzieje, lub nie dzieje). Każdy nie podany głos w wolnych wyborach, to oddanie przeważającego głosu dla tych co są na miejscu. A jeśli oni mają inne idee czy cel, to im jest to na rękę, że was tam nie ma i nie przeszkodzicie zrealizować własne cele.
Wracając do przedstawiania tej sytuacji na przykładzie mego koła. To z tych 90% nieobecnych członków koła, czyli 297 nieprzybyłych osób, większość znanych mi wędkarzy jest nie zadowolona z zarządzania przez pana E. M. i jego koleżków. Ale na wybory jednak nie idą, mają na to wiele różnych wymówek.... Na wybory jednak przychodzą tylko koledzy E. M. (60-80% przybyłych) i dokładnie w tym celu by zapewnić mu stołek. Tak więc wynik głosowania jest z góry przesądzony. Jedynie moja wypowiedź zmienia co niektórych i przegrywam w głosowaniu na prezesa koła 10 do 13. Czyli z tych nie zadowolonych 30 osób które znam, przyszło choć 6 a 10 osób, był bym prezesem, i mógł bym spełnić swoje postulaty (kładki, poprawę dojazdów, stronę internetową koła, pozyskiwanie dodatkowych środków i sponsorów dla koła, dodatkowe zarybienia naszych łowisk itd.).
Następne głosowanie, to 6 osobowy zarząd koła. Tu już otrzymałem znaczą część głosów i się dostałem. Pewnie tylko dlatego że była większa liczba kandydatów i głosy opozycji Którą nazwę: „konserwatystami” się rozłożyły na innych kandydatów, i ilość zwolenników mojej osoby wystarczyła by mnie i 2 znajomych wcisnąć do zarządu.
Tak więc, mimo że jestem w zarządzie, to i tak mam tylko pewne 2 głosy poparcia. I jak się okazało „konserwatyści” jednego członka przekabacili na swoją stronę. Inaczej tego nie mogę określić, bo głosując nad wnioskami nie kierował się tym co uważał za słuszne a podejściem do tego przez prezesa i jego ziomków. Czym przekabacili nie wiem, wiem że stał się ich ziomkiem i tyle.
Nasza trójka była bezradna, udało nam się przeforsować założenie strony i powołanie „komisji do spraw pozyskiwania środków”. Doprowadziliśmy do tego że przynajmniej coroczne zawody wędkarskie o tytuł mistrza koła zostały częściowo sponsorowane przez Starostę kętrzyńskiego. Pierwsze Spławikowe Mistrzostwa koła PZW Miasto Kętrzyn zorganizowane przy współpracy ze Starostwem
Inne nasze wnioski co do współpracy z organami samorządu terytorialnego i współpracy ze sponsorami, zostały skutecznie sabotowane przez E. M i jego 2 kolegów. Tak więc jeśli w ogóle doszło do głosowania to zostawały odrzucone.
Ktoś powie że pewnie były nie dobre dla członków koła i łowisk. To się grubo myli, między innymi były to wnioski o współpracę ze starostą w celu poprawienia dojazdu do J. Siercze polegającym na wymianie dziurawej nawierzchni drogi, postaniu parkingu z WC i pomostu do cumowania łódek/lub wędkowania (opcja do przedyskutowania). Odrzucony wniosek dotyczące współpracy z Burmistrzem miasta Kętrzyn, które dotyczyły: 100% dotacji zawodów wędkarskich z okazji Dnia Dziecka, czy też współpracy przy gospodarowaniu J. Kętrzyńskim (my byśmy użytkowali rybacko (czyt. „Wędkarsko”) jeziorko 9 h, a Urząd Miasta organizował by tam różne imprezy. Odrzucili wniosek o współpracy z Wójtem gminy który chciał nas dotować, jak i wyraził chęć prawy warunków nad łowiskami przez prace porządkowe nad brzegami o dojazdami do łowisk, sponsorowaniu zawodów i pracy z młodzieżą.
Odrzucono 2 oferty prywatnych sponsorów, jedna z nich była wyceniona na 7200 zł, a dotyczyła naprawy dojazdu do Kanału Mazurskiego przez profesjonalną firmę (tu nawet RZGW i ZO byli za), ale kolega H. R. głosował przeciw bo tak chciał E.M, kwitując słowami „Nie wiem czemu wszyscy chcą sponsorować akurat nasze koło?”
Pan Edmund M. i Władysław K. stosowali różne triki by H. R. i J. K. głosowali przeciwko wnioskom złożonym przeze mnie. Pomówienia, zaświadczania nieprawdy, jak też łamiąc regulamin koła, itd.
Ktoś powie że mogłem się odwołać do ZO. Ale tam, a dokładniej Prezydium ZO PZW w Olsztynie mieli swoich ludzi, którzy wszystkie ich brudy zamiatali pod dywan, i solidaryzowali się przeciwko mojej osobie. Nawet była próba pozbycia się mnie ze związku, lecz przed sądem koleżeńskim udowodniłem że ich zarzutu są wyssane z palca i nie można nic mojej osobie zarzucić, dlatego Sąd Koleżeński oddalił powództwo w całości.
Tak miną rok i doszło do następnego zebrania członków koła, celowo uchwalono datę na 20 grudnia, by zniechęcić innych do przybycia. Co jak zwykle się im udało i na walne przybyło tylko 10 osób. Na nim pomówiono mnie że się z nimi kłócę itd. I nic nie dało odczytanie Sprawozdania z działalności Komisji do spraw pozyskiwania środków dla koła. Cel osiągnęli bo mieli większość głosów (swoich ludzi), tak więc zarybień dodatkowych nie będzie, a środki na pracę zarządu (nagrody itd.) zwiększone. A mnie zawiesili w prawach członka zarządu koła, bo byłem im niewygody, bo ciałem coś robić dla członków koła i łowisk. A to było im bardzo nie na rękę.
Na koniec śmieli się w dupie mając że ktoś gdzieś niszczy rybostan. Bo tym się nie zajmie prezes czy osoba wyznaczona przez zarząd koła jako osoba kompetentna, bo tam nie wędkują oni.
Podsumowując.
Nie chcąc uczestniczyć w walnym czy wyborach koła, dajesz im/immym wolną rękę decydowania w wolnych głosowaniu, na co przeznaczą twoje pieniądze, a na co nie. I kto i w jaki sposób będzie Was reprezentował i dbał (nie dbając) o wsze sprawy/łowiska (zarybienia i dostępy do łowisk).
I gdzie tu widzicie komunę?
Jak Polski Rząd w Demokratycznym Państwie wybieracie raz na 4 lata, bez możliwości co rocznego ich rozliczania z pracy i ewentualnego ich wykluczenia/czy zmiany na inną osobę. Nie macie jak tu wpływu na budżet.
A tu co roku, możecie decydować na co wasze pieniądze będą przeznaczane, i rozliczyć z pracy zarząd koła. I ustalić plan działania koła na kolejny rok.
Polecam przeczytać:
Sprawozdanie z działalności Komisji do spraw pozyskiwania środków dla koła PZW Miasto Ketrzyn
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze