Reklama

Rekordowy okoń

13/11/2013 11:34

Rekordowy okoń - To był piękny, słoneczny dzień postanowiłem z kolegami, że pojedziemy tego dnia zapolować na drapieżnika. Naszym celem był głównie szczupak, ale przyłów w postaci innego mięsożercy też był by mile widziany. Po dotarciu na miejsce szybkie kompletowanie sprzętu i nad wodę. Moje emocje sięgały zenitu to był tak naprawdę mój pierwszy wypad na spinning, już nie mogłem się doczekać pierwszego rzutu. Złożyłem swoją wędkę i ruszyłem szybkim krokiem nad rzekę. Droga była dług i kręta, dookoła pełno zwalonych drzew, jam po bobrach, których w tej okolicy jest naprawdę dużo. Idąc myślałem tylko o tym żeby coś złowić nie musi to być metrówka, może być nawet niewielki szczupaczek, ale żeby było coś, czym mógłbym się pochwalić przed kolegami. W końcu docieramy nad wodę, rzeka wije się malowniczo, promienie słońca odbijają swoje oślepiające światło od tafli wody, rozkładam wędkę, jeszcze tylko kilka rad od bardziej doświadczonych kolegów i rozstajemy się, oni idą na swoje ulubione miejscówki, a ja zostaję sam z moją wędką, pudełkiem z przynętami i nadzieją na złowienie jakiejś ryby. W końcu pierwszy rzut, przynęta ląduje w wodzie i nic, kolejne rzuty nic się nie dzieje pomyślałem, że a może coś robię nie tak, może przynęta nie taka. Czas mija, a ja dalej nie mam mojego upragnionego szczupaka. Czas mija a moja wiara z minuty na minutę słabnie. W tym momencie wracają koledzy, też nic. Postanawiamy, więc przenieść się kilka kilometrów w dół rzeki, może tam los będzie dla nas łaskawszy. Po kilku minutach docieramy na miejsce, zakręt rzeki otoczony pochylonymi nad wodą drzewami, kilka z nich leży w wodzie podmytych przez wodę, na dnie trochę kamieni. Tak jak poprzednio rozstawiliśmy się z kolegami i zaczęliśmy wędkowanie z nadzieją na złowienie jakiejś ryby. Stanąłem przy zwalonym drzewie, zarzuciłem przynętę i zacząłem ją powoli ściągać, prąd znosił ją w stronę powalonego drzewa. Gdy przynęta była już niebezpiecznie blisko wystających z wody gałęzi poczułem silne uderzenie, wędka wygina się we wszystkie strony, pomyślałem „jest mój pierwszy w życiu szczupak”, serce w jednej chwili zaczęło bić jak szalone, zacinam i rozpoczyna się hol mojej pierwszej i jedynej w tym dniu ryby. Po krótkim, ale za to emocjonującym holu ku mojemu zdziwieniu pierwszym szczupakiem złowionym na spinning okazał się słusznych rozmiarów okoń. Piękny garbus długości 36 cm, mojej radości nie było końca, nie dość, że to była moja pierwsza ryba złowiona metoda spinningową, to jeszcze taka piękna. W taki właśnie sposób złowiłem mojego pierwszego w życiu garbusa.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama