Reklama

Silesja na siedząco

17/06/2016 00:16

 Pierwsze spotkanie z "cynkownią" z kijem to spinningg i tak przez dwa lata,tym razem jednak postanowilem postawić na połowy siedzące :-) i poeksperymentować z kulką i gruncikiem.
 Tak się złozyło że po perturbacjach z robotą trafila mi sie wolna sobota czyli zjawisko nieznane od kilku ładnych lat więc z tąd pomysl na "gruntow(n)e" rozpracowanie Silesji,niestety wolne w robocie to jedno a telefony za potrzeba to inna rzecz tak więc miast piętnastej na miejscu jestem ok.19-tej no i oczywiście kulka i grunt na próbę.
 Mój wzrok przykuły dwie kępy ziela więc myśl kulka za jedną a gruncik przed drugą ,plan wykonany ale po około trzech minutach okazało się że owe roślinne wysepki są mobilne co nieźle mnie zdziwiło.
 Wyczailem że umieszczenie gruntu zaraz za kępką daje szanse na ok.10 minut (bo mniej wiecej w tym czasie naplynie następna kępa) spokojnego polowu i to postanowilem wykorzystać.
 Na zestawach trójkolorowe "biale" w ilości trzech sztuk i ziarenko kuku - to taki moj sposób by w razie brania coś zostalo na haku z nadzieją na poprawkę.
 Naprawdę to się sprawdza !
Po kilku minutach coś się dzieje  na gruncie ,niemrawo ale jednak,delikatne podciągnięcia - gora dół i w końcu płynnie pod kijek,sprawcą owego zamieszania był "srebrzysty"okolo trzydziestki.
 Kulka wodna w tym czasie sprawia wrażenie jakby ją ktoś przykleił do wody,nic nie daje zmiana gruntu i miejsca a właśnie ona była zawsze OSTATNIĄ DESKĄ RATUNKU ...
 Mija kilka minut i tym razem niespodzianka w postaci sumika coś tak na oko 25-ka {nie wiedzialem że tam też występuje} a kulka nadal bez nadzieji,myśle a co tam - raz kozie śmierć ,grunt na kulce ok.60cm i centralnie w pływające zielsko *(zapas kulek mam :-)) nie zdążyłem odłożyć kija na podpórki i płynny odjazd no i oczywiście karaś, powtórka i okoń maluszek ,znów seria karasi w tym kilka na gruntówkę i w między czasie  na kuku na kulkę -coś holuje i pod brzegiem atak szczuplego - niestety obciął ,kulka odzyskana ale reszta pewnie jeszcze przeszkadza w gębie Rozbójnikowi
 Wiem że sumik i kilkanaście karasi + kontakt ze szczupłym to nie wyczyn ale po tygodniu roboty też cieszy - przynajmniej mnie !
 P,S, sumik został zabrany i skonsumowany niestety i przyznam że to calkiem smaczna rybka mimo że niezbyt okazała...
 Teraz w planach pierwsza tegoroczna nocka tylko muszę namówić kompana i może kolejny weekend będzie owocny a nawet jeśli nie to przy Juzku nie da się nudzić :-)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama