Stary niemiecki sposób na robale Jak słusznie zauważył mój przyjaciel Ryszard „troc” w artykule „Tępić a może polubić” w tym roku ze względu na dużą ilość opadów, wysoką temperaturę powietrza, liczne podtopienia i powodzie robactwa wszelkiej maści nie brakuje. Ładnych kilka lat temu na starorzeczach w rejonie Sochaczewa spotkałem się z miejscowymi, którzy skutecznie na meszki używali olejków waniliowych. W efekcie w całej okolicy tego specyfiku nie można było kupić nawet w najlepiej zaopatrzonych sklepach GS. Ostatne upalne dni i liczne burze spowodowały, że nad wodą i pobliskich lasach mamy wręcz klimat tropikalny z bardzo dużą wilgotnością powietrza włącznie. Co się automatycznie z tym się wiąże, to powstanie idealnych warunków do rozmrażania się wszystkiego co bzyczy i kąsa. Przypadkowo podczas ostatniego poobytu nad jeziorem wytwarzyła się na powyższy temat dyskusja podczas które jeden z Kolegów opowiedział izademonstrował domowy sposób na robale. Z opowiadania Kolegi wiem, że przesiedleńcy niemieccy, którzy zostali wysiedleni przed wojną z jednej z niemieckich kolonii z Kamerunu, zostali osiedleni w Pile na osiedlu zwanym „Nowy Kamerun”. *** Właśnie to oni przywiezli i stosowali z powodzeniem mieloną kawę jako kadzidełko przeciw owadom. My po opowiadaniu sprawdziliśmy praktycznie mieloną kawę i tak powstał ponownie „Biwakowy sposób na robale” . Dymi to dość intensywnie i tak samo pachnie, ale robactwo skutecznie odstrasza.
***W roku 1916 Kamerun Niemiecki został zajęty przez wojska brytyjskie i francuskie. W 1922 roku dawną niemiecką kolonię podzielono na dwa terytoria mandatowe – Kamerun Francuski i Kamerun Brytyjski.
Komentarze