Reklama

Sum na wielkiej wodzie

29/11/2014 11:46

Mieszkajac blisko rzeki Odry bardzo często jestem nad jej brzegami – prawie codziennie i bacznie obserwuję jakie to zmiany zachodzą w całym jej ekosystemie jak człowiek potrafi ingerować w naturę.Widać to szczególnie po obfitych opadach deszczu na górnym śląsku wtedy to rzeka zmienia się nie do poznania nie tylko bo zmieniony jest kolor wody – woda staje się koloru kawy z mlekiem ale z ilosci smieci które to przemieszczają się w kierunku morza.Pewnego popołudnia wybrałem się na spacer ze spiningem w taki wlaśnie poopadowy dzień woda jak już wspomniałem kawowa podwyższona o około 50 cm no i płynace śmieci tak że czasami było ciężko spiningiem znależć kawałek czystej wody aby rzucać.Ale upartość czasami jest wynagradzana i w pewnej chwili rzucam koło larsenu w niewielkiej odległosci od słupaka metalowego który to wchodzi do wody i tu nagłe szarpniecie i przytrzymanie białego kopyta myślę sobie pewnie znowu jakaś kłoda którą niesie nurt wody bo takich tutaj pełno ale o dziwo plecionka zaczyna się mocno przesuwać w kierunku wspomnianego larsenu –myslę tylko nie tam bo to koniec ostre brzegi blachy zaraz zrobią porządek z moją plecionką i całym zestawem.Po chwili wiem że to jakaś ryba ponieważ poczułem lekkie szarpnięcia w kierunku dna.Wedka moja o długości 2,70 zaczyna pracować szczytówka wygina się to znowu prostuje -ryba walczy i przesuwa się w kierunku nurtu bardzo szybko płynącej rzeki ale myśle to lepsze jak larsen. 


Reklama

Po chwili ryba jest już w zawirowaniach wody i tutaj posród płynących gałęzi jak i powyrywanych przez wodę traw ryba zaczyna murować a to znowu wychodzi pod powierzchnię aby pokazać się w całej krasie.Trwa to może bardzo krótko ale dla mnie to cała wiecznosć ryba w końcu obrała kierunek brzegu myslę to i dobrze i zaczynam szybciej krecić kołowrotkiem pewnie to czuje i podchodzi pod same lustro wody i wtedy oczom moim pokazuje się całkiem niezły sum robi ze dwa młynki i znowu idzie w kierunku środka rzeki tak może jeszcze ze dwa razy i czuję że ryba zaczyna słabnąć i mam już nadnią całkowitą kontrolę Nawet nie zauważam że zaczyna padać znowu deszcz i jestem już cały mokry a i wzmaga się mocny wiatr – ryba słabnie coraz bardziej i powoli wyklada się na powierzchni wody i wtedy to widzę całą jej okazałość powoli szukam miejsca aby suma podebrać nie jest to takie proste ponieważ woda jest podwyższona i przy brzegu zalane są trawy i do prawdziwego brzegu jest może ze trzy cztery metry i tak idąc wzdłuż brzegu znajduję w koncu dogodne miejsce aby podciągnąć rybę i zamoczyć podbierak no ale ryba jest innego widocznie zdania i to miejsce jej się absolutnie nie podoba i znowu płynie z nurtem rzeki może zedwadzieścia metrów powtarzam wszystko od początku ale już skutecznie i sum po krotkiej chwili ląduje w podbieraku który to nie daje się podnieść ponieważ zaczepia się dolną częścią o jakieś podwodne żelastwo.Przez głowę przchodzi mnie myśl jak pech to pech ani nie można podejść do przodu ponieważ pełno w tym miejscu zalanych krzaków jeżyn ani w bok bo brzeg nagle się zwęża w kierunku głownego nurtu i tak zaczynam szarpać pdbierakiem aby tą siatkę uwolnić i w końcu się udaje i podnosząc podbierak wynoszę suma na trawę która okala już dalszą część brzegu oddycham głęboko i to samo widzę robi ryba jest na pewno zmęczona tak długą walką w środku szybkiego przecież nurtu.


Reklama

Po krótkim odpoczynku mierzenie ryba ma 136 cm fotaka którą robi mi napotkany spacerowicz z psem i następny problem jak tu znowu rybę wypuścić do wody skoro przy brzegu takie chaszcze.Wkładam rybę z powrotem do podbieraka i podchodząc maksymalnie do lustra wody obracam podbierak i ryba sama wychodzi i kładzie się na boku aby po krótkiej chwili zanużyć się w głębokiej toni rzeki.Napracowałem się co niemiara tak jak nigdy ale byłem na swój sposób szczęśliwy już minęła mi złość że rzeka podniosła się i moje trzydniowe nęcenie na karpia poszlo na marne ale jak woda opadnie to zacznę wszystko od nowa bo takie to przecież uroki naszego wędkarstwa i to jest piekne tylko te śmieci mogły by przestać płynąć a może to kiedyś tak będzie tego sobie życząc wracam do domu połamania kija.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama