Pewnie naraże się części braci wędkarskiej, ale nie zawsze stosuję zasadę no kill... Lubię czasami coś pysznego z ryb upichcić. Podam pobieżnie przepis na ryby marynowane. Jeśli ktoś nie zna tego sposobu przygotowania ryb - polecam, tym który podobny przepis znają pewnie pobudzę apetyt:))).
Każdy z nas łowi czasami dużą ilość drobnej ryby. Z reguły są one pełne ości i po przyrządzeniu trzeba się ostro naskubać, żeby zaspokoić głód. Jest sposób, aby ości nie przeszkadzały w konsumpcji. To właśnie marynata. Nadają się do tego wszelkie małe rybki (duże zresztą również) takie jak płotka, karaś, krąp wzdręga, ukleja czy okoń. Ryby trzeba, oskrobać, wypatroszyć. Nastepnie ryby moczymy w rozbitych i posolonych jajkach, obtaczamy w bułce i smażymy na oleju do chwili gdy się mocno zarumienią. Po zasmażeniu wszystkich ryb odstawiamy je do zupełnego wystudzenia. Uwaga: nie dodajmy do jajka pieprzu, gdyż finalny produkt może być niezbyt smaczny.
W tym momencie przystępujemy do przygotowania marynaty. Ogólne proporcje możemy ustalić w zależności od upodobań smakowych i trochę je modyfikować (miejsce na inwencję własną), ale ogólnie powinna to być 1 część octu na 4 części wody. Dodajemy dużą cebulę (może być pokrojona bardzo grubo). Do smaku dodajemy 2-3 łyżki cukru, kilka liści laurowych, parę ziarenek ziela angielskiego. Całość należy zagotować. Również na tym etapie nie dodawać pieprzu. Rybki ułożyć w słojach i zalać przygotowaną zestudzoną miksturą. Odstawić na 2-3 dni w ciemnej spiżarni. Potem przenieść słoiki do lodówki.
Po kolejnych 1-2 dniach ryby są gotowe do spożycia. Ości się rozpuszczają, albo jak kto woli miękną i ryby nadają sie do spożycia w całości. Smakują super. Jeśli uda sie Wam - zalewa potrafi zsiąść w galaretkę. Jeśli dodatkowo będzie się Wam chciało wekować słoiki to tak przygotowane rybki można spokojnie przechowywać miesiącami. Ryby są super jako przekąska i....zakąska :))).
Polecam i smacznego :)))
Yarpen
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze