6 września o 16:30 wraz z kolegą umówiliśmy się na naszym ulubionym łowisku aby zapolować na szczupaka. Przygotowaliśmy wędki i ruszyliśmy nad wodę. Łowisko to wyrobisko po żwirowe o zmiennej głębokości z dziurami nawet do 18m. Rozpoczęliśmy obławiać nasze znane stanowiska i już po chwili meldują sie nam szczupaki po ok 1kg. Jako przynęt użyliśmy woblerów Rapala X Rap S. Moim zdaniem jedne z lepszych na drapieżnika w znanych mi łowiskach. Poruszając sie wzdłuż wody wyciągamy każdy w ciągu 2h po 4 szczupłe o masie 1-2kg. Wszystkie oczywiście wracają do wody. Ok 19:00 widzimy że drapieżniki jeszcze bardziej się uaktywniły i polują na stada drobnicy. Nad wodą coraz więcej spinningistów próbuje coś wyjąc i nawet im się udaje.... Po krótkim namyśle stwierdziłem że przejdę trochę na bok i zakładam cykadę aby dalej rzucić. Pierwszy rzut za górkę i prowadzę ją przy dnie krótkimi ale szybkimi skokami. Wyczuwam na kiju kamienie i dno. Drugi rzut i cykada poleciała jeszcze dalej o jakieś 6m. Opadła na dno, dwa obroty korbki i czuje mocne i tępe uderzenie.... Zacinam i wiem że mam coś większego na kiju. Ryba zaczyna uciekać w lewo. Pierwsza myś: karp za brzuch, cholera znowu! jakiś miesiąc wcześniej tak mi się zdarzyło i dociągnąłem po 20min walce 6kg karpia.. ...ale wracając do holu, ryba płynie w moja stronę cały czas kierując sie w lewo. Praktycznie podpływa mi pod nogi. Wtedy go zobaczyłem!! Wiedziałem że jest duży i nie mogę popełnić błędu. To w końcu moja życiówka! Delikatnie reguluję hamulec i wołam kolegę że musi mi pomóc. Ryba troszkę się przestraszyła podchodzącego kolegi i ucieka jakieś 40m Ponownie delikatnie holuję rybę w moją stronę. Kolega czeka w wodzie aby go podebrać, szczupak jak się zorientował wykonał efektywny skok i ponownie wysunął ok 50m plecionki. Ponownie delikatnie holuję rybę i daję jej trochę "powietrza". Kumpel sprawnym ruchem wpina chwytak w dolną wargę i jest mój..... Piękna chwila, duża ryba i kamień z serca, że się udało..... Ostatnio straciłem większego drapieżnika, chyba suma, wyprostował haki w kotwicy Teraz szybka sesja komórką, niestety aparat w domu, ważymy (10kg, 112cm).. i do wody. Największą satysfakcją było jak odpływa w dobrej kondycji! Może się jeszcze kiedyś spotkamy. Spełniony i szczęśliwy pakuję sprzęt. Na zakończenie kilka słów z Gospodarzem łowiska, pokaz fotek, odegranie gratulacji od innych wędkarzy i Gospodarza i do domu.. Każdemu życzę dużej ryby, cierpliwości i konsekwencji. Dla mnie wędkarstwo to odpoczynek od pracy i szaleńczego tempa tego świata, a duża zdobycz tylko potęguje moje przekonanie, że wybrane przeze mnie hobby jest czymś niesamowitym.
Komentarze