Reklama

Szczupak 10 kg popołudniowa porą

06/09/2012 21:08
6 września o 16:30 wraz z kolegą umówiliśmy się na naszym ulubionym łowisku aby zapolować na szczupaka. Przygotowaliśmy wędki i ruszyliśmy nad wodę. Łowisko to wyrobisko po żwirowe o zmiennej głębokości z dziurami nawet do 18m. Rozpoczęliśmy obławiać nasze znane stanowiska i już po chwili meldują sie nam szczupaki po ok 1kg. Jako przynęt użyliśmy woblerów Rapala X Rap S. Moim zdaniem jedne z lepszych na drapieżnika w znanych mi łowiskach. Poruszając sie wzdłuż wody wyciągamy każdy w ciągu 2h po 4 szczupłe o masie 1-2kg. Wszystkie oczywiście wracają do wody.
Ok 19:00 widzimy że drapieżniki jeszcze bardziej się uaktywniły i polują na stada drobnicy. Nad wodą coraz więcej spinningistów próbuje coś wyjąc i nawet im się udaje....
Po krótkim namyśle stwierdziłem że przejdę trochę na bok i zakładam cykadę aby dalej rzucić. Pierwszy rzut za górkę i prowadzę ją przy dnie krótkimi ale szybkimi skokami. Wyczuwam na kiju kamienie i dno. Drugi rzut i cykada poleciała jeszcze dalej o jakieś 6m. Opadła na dno, dwa obroty korbki i czuje mocne i tępe uderzenie.... Zacinam i wiem że mam coś większego na kiju. Ryba zaczyna uciekać w lewo. Pierwsza myś: karp za brzuch, cholera znowu! jakiś miesiąc wcześniej tak mi się zdarzyło i dociągnąłem po 20min walce 6kg karpia..
...ale wracając do holu, ryba płynie w moja stronę cały czas kierując sie w lewo. Praktycznie podpływa mi pod nogi. Wtedy go zobaczyłem!! Wiedziałem że jest duży i nie mogę popełnić błędu. To w końcu moja życiówka! Delikatnie reguluję hamulec i wołam kolegę że musi mi pomóc.
Ryba troszkę się przestraszyła podchodzącego kolegi i ucieka jakieś 40m
Ponownie delikatnie holuję rybę w moją stronę. Kolega czeka w wodzie aby go podebrać, szczupak jak się zorientował wykonał efektywny skok i ponownie wysunął ok 50m plecionki.
Ponownie delikatnie holuję rybę i daję jej trochę "powietrza". Kumpel sprawnym ruchem wpina chwytak w dolną wargę i jest mój.....
Piękna chwila, duża ryba i kamień z serca, że się udało.....
Ostatnio straciłem większego drapieżnika, chyba suma, wyprostował haki w kotwicy
Teraz szybka sesja komórką, niestety aparat w domu, ważymy (10kg, 112cm).. i do wody.
Największą satysfakcją było jak odpływa w dobrej kondycji!
Może się jeszcze kiedyś spotkamy.
Spełniony i szczęśliwy pakuję sprzęt.
Na zakończenie kilka słów z Gospodarzem łowiska, pokaz fotek, odegranie gratulacji od innych wędkarzy i Gospodarza i do domu..
Każdemu życzę dużej ryby, cierpliwości i konsekwencji.
Dla mnie wędkarstwo to odpoczynek od pracy i szaleńczego tempa tego świata, a duża zdobycz tylko potęguje moje przekonanie, że wybrane przeze mnie hobby jest czymś niesamowitym.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama