Pewnego dnia pojechałem sobie z kolegami na ryby do Miejscowości Huszlew,na staw zapomniany(każdy mówił że tam ryb nie ma)Wziąłem ze sobą spinning,spławik i grunt bo nie wiedziałem jakie tam ryby są,ale wziąłem też kamerę.Sprzęt rozłożyłem na trawie i se wziąłem spinning,założyłem wahadłówkę i rzuciłem zwijam i coś jest ale zerwało się myślę nie mam doświadczenia w spinningu dopiero,3 raz spininguje to rzucam drugi raz na gumę zwijam a tu blisko brzegu szczupak pluchnął i myślę teraz to napewno coś złowię zakładam znowu blache alge 1 i rzucam,a kolega samo kameruje zwijam... i 2 metry od brzegu przy blaszce wyszła wielka fala wędka wygieła się na pół(wędka jaxon futura 270/35 za 130zł)myślałem,że się połamie.Ale po 5 sekundach szczupak na brzegu,krzyczę do kolegi żeby poszedł do niego,kolega idzie po szczupaka i go niesie.Ale go opuścił ja go wziąłem i się ciesze a kolega kamerzysta z wrażenia przeklina co drugie słowo to skur*ysyn.Ja w niebo wzięty myślę życiówka.Po chwili kolega robi zdjęcie.I później złowiłem jeszcze 3 szczupaki ale mniejsze i 7 się zerwało straciłem kilka kopytek.Jak przyjechałem to szybko wziąłem wagę i miarkę mierze szczupaczka i 68cm a ważę 2,10kg mój rekord po chwili namysłu myślę,że nie mogę go zjeść on mi tyle radości przyniósł.Szybko zaniosłem go do stawu i wypuściłem a teraz czekam aż będzie większy i aż go złowię.
I sorry za błędy ortograficzne ale się śpieszyłem :) I wielkie sorry za sklejanie zdań,bo ta sztuka nie wychodzi mi najlepiej
Komentarze