Reklama

Szczupaki we wrześniu

07/09/2015 08:41

Minęło sporo czasu od mojego ostatniego wypadu na szczupaka. Wypad na okonia, letnie trociowanie i leszczowe nocki, wszystko to dostarczyło mi nie mało emocji. Niestety większych ryb było jak na lekarstwo. Poza jedną trocią, która po krótkiej chwili spadła z haczyka, nie było większych efektów. Leszczowa nocka owocowała w niewielkie tylko krąpie i leszcze, jedyną większą rybą którą widzieliśmy, był szczupak. Tego wieczoru drapieżniki miały używanie, ale ten jeden pokazał nam się w całej krasie wyskakując ponad taflę jeziora.  W naszej ocenie miał około osiemdziesięciu centymetrów. Wtedy powiedzieliśmy sobie z kumplem, że kolejny wyjazd musi być ze spinningiem. Musi!


Reklama

Na co?

Zapewne każdy z nas ma wiele różnorakich przynęt. Jedne większe, drugi mniejsze. Gumy, blachy, woblery i mnóstwo innych bajerów. Z czasem w skrzynce robi się bardziej kolorowo niż w sklepie z zabawkami i wtedy zaczynają się rozterki. Co założyć? W doborze przynęt szczupakowych kieruję się zasadą: Gdy startuję w maju zaczynam niewielkimi przynętami, lecz w miarę upływu czasu zwiększam ich rozmiar. Mniej więcej wygląda to tak. W maju używam przynęt 6,8,10 cm, późnym latem 8,10,12 cm,   a jesienią sięgam po jeszcze większe. Niemniej jednak, każde łowienie rozpoczynam od swoich ulubionych przynęt, tych sprawdzonych, nawet jeżeli jest to późna jesień. Dopiero z czasem, gdy nic nie bierze, zaczynam kombinacje. Tak było i tym razem. Zacząłem od przynęt majowych czyli predatorów nr. 3 na główce 8 gram. O ile na kolor perłowy z czarnym grzbietem i czerwonym ogonkiem nic nie brało, to po zmianie koloru na żółty, coś się ruszyło. Było pochmurno i niezbyt ciepło, a zachodni wiatr marszczył delikatnie wodę. Nic tylko łowić. Ośmiocentymetrowy zółty predator przyniósł mi trzy szczupaki w ciągu godziny. W międzyczasie Roman zmienił gumę na żółtego w czarne paski, spłaszczonego bocznie woblerka. Na drugiej miejscówce trafił swojego pierwszego zębacza. Podczas holu wydawał się całkiem spory, ale gdy podszedł pod powierzchnię okazało się, że wszedł w sporą ilość wodorostów. Minę zawiedzionego Romana doskonale widać na filmie. Około wymiarowe szczupaki nie były jednak naszym celem, więc zacząłem kombinację z większymi przynętami. Pierwszą, którą nałożyłem była moja największa guma, żółte kopyto relaxa nr 6. Cały zestaw z dozbrojką już trochę waży, więc trzeba było rzucać ostrożnie. W poprzednim roku, ta guma dała mi ładną siedemdziesiątkę, gasząc drwiący uśmiech na twarzy kumpla Romana. Miałem nadzieję na powtórkę. Niestety tym razem bez efektów. Powalczyłem trochę ze swoim sprawdzonym 10 centymetrowym lunaticiem, dużymi twisterami, a także z 10 cm woblerem, lecz dalej na pusto. Sytuacja zmieniła się gdy założyłem cannibala w rozmiarze 12,5 cm na 12 gramowej główce. W ciągu kulku minut miałem już dwa szczupaki. Chwilę później Romek założył tą samą gumę co ja i wyciągnął mi z przed nosa kolejnego szczupaka.

                                               

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama