Reklama

Szczupakowy finish

24/11/2015 04:54

Szczupakowy finish

Sprawdzając pogodę na kilka dni przed ostatnim wyjazdem,długo myślałem, czy jest sens jechać. Silne wiatry i deszcz nie napawały optymizmem. Nie spotkałem jeszcze w swoim życiu większego napaleńca niż sam jestem, ale wszystko ma swoje granice. Kumpel Roman powiedział wprost, że jeżeli taka pogoda się utrzyma to nie ma co jechać. Nie sposób było się z nim nie zgodzić. Widziałem jednak cień szansy, bo ciśnienie było cały czas na podobnym poziomie. Brak większych skoków dawał nadzieję, że ryby będą brały.Jak zobaczycie na filmie, faktycznie trafiliśmy w pogodę. Wiatr był do zniesienia, a zapowiadane przelotne deszcze, przeszły bokiem. Nic, tylko łowić.

Reklama



Parę minut po dotarciu na łowisko, Roman trafił pierwszą rybę. Chwile później na moim zestawie zawiesił się podobnych rozmiarów pistolet. Roman łowił na 10 cm kopyto, a ja na lunatica 12 cm. Czasem zmieniałem przynęty na większe, lecz po kilku chwilach wracałem do tych lunatików. W poprzednich wyjazdach łowiłem na przynęty 15+ i efekty były mizerne, więc teraz postanowiłem zejść trochę z rozmiaru i zobaczyć jak się sprawy potoczą. Efekt był taki, że przez kilka godzin łowiliśmy szczupaki w rozmiarach 45 - 50 cm. Tak jak by na łowisku znalazły się wyłącznie ryby z zeszło rocznego wylęgu. Dwie trochę większe sztuki dały chwilę radości, ale było ich zdecydowanie za mało.  Większych ryb w tym roku było jak na lekarstwo, owszem zdarzały się ryby większe, lecz to były odosobnione przypadki. Moja największa sztuka w tym roku to 65 cm, a to mówi samo przez siebie. Podczas tego wyjazdu, byłem świadkiem jak inni wędkarze łowiący na żywca, wyciągnęli dwa szczupaki w okolicach wymiaru.  Problem może leżeć w tym, że większość podobnych szczupaków jest ładowanych do wora. Daleki jestem od napiętnowanie kogokolwiek, nie w tym rzecz. Chciałbym raczej przemówić do rozsądku, aby jednak dać tym rybom szansę na podrośnięcie. Żadna selektywna duża przynęta nie sprawi, że złowimy taaaaką rybę, jeżeli jest ich najnormalniej w świecie mało w łowisku. W Szwecji czy Irlandii mało kto wali pałą w łeb każdego wyciągniętego szczupaka, więc cała populacja rośnie sobie w najlepsze. Być może dla pewność wybiorę się jeszcze raz na moje ulubione jezioro i spróbuję połowić czymś naprawdę większym, kto wie, może trafię coś fajnego. Niemniej jednak w kolejnym sezonie zamierzam pojeździć trochę dalej, na inne łowiska. Wtedy wyjdzie szydło z worka, czy winy wędkarz czy woda.

Reklama

Zapraszam na krótką relację.

Do zobaczenia nad wodą!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama