Dziś jadąc do pracy, zajechałem zrobić rekonesans na swoje stare łowisko, rzeka Guber Cegielnia. Chciałem zobaczyć czy zszedł już lód i czy już można wybrać się na okonia, bo na szczupaka to jeszcze za wcześnie (ma właśnie okres ochronny) To co zobaczyłem przekroczyło wszystko czego można było się spodziewać tam ujrzeć. Całkowite przegięcie właściciela tamy i mieszkańców miejscowości Cegielnia. Przeorali kawałek ziemi i postawili tabliczkę "Teren Prywatny Wstęp Wzbroniony". Co roku często na tym łowisku natykamy się na siatki zastawiane przez kłusoli, tubylcy zagradzają wszystko co się tylko da, stwarzając nam problemy z zaparkowaniem naszych samochodów. Sam właściciel tamy hukami i zastraszaniem próbuje nas przegonić, twierdząc że woda należy do niego i wyłapujemy jego ryby. Straszy że policję wezwie i różne tam takie. Nie pomaga na długo tłumaczenie jemu że jest to woda PZW i że musi nam udostępnić dojście do łowiska, i jak chce to niech wzywa policje bo pas 1,5 m od wody musi nam udostępnić i możemy na nim przebywać i z niego łowić. Nie raz była wzywana PSR która usunęła nie jedną sieć, i pouczyła o naszych prawach właściciela tamy (elektrowni). Lecz to nie skutkowało co jakiś czas właściciel tej turbiny stawał się bardzo opryskliwy, a mieszkańcy robili wszystko by nam uprzykrzyć pobyt na tym łowisku.
Mimo że te łowisko z powodu licznych zawad w wodzie na których zostawia się własne przynęty jest trudne, ale do niedawna było to najlepsze łowisko na szczupaka jakie znałem. Dlatego to co wyprawiają ci kłusownicy i wandale bardzo boli. Utrudnienia jakie spotyka się na tym łowisku oprócz naturalnych zawad w postaci licznych konarów drzew, są; rozciągnięty drut od pastucha (wzdłuż łowiska ok. 20-30 cm pod powierzchnią wody, długi na jakieś 80m) i siatki. Jak też celowo zasiany na samym brzegiem (w niektórych miejscach) głóg i inne kłujące krzaczory. A tego by było mało, to jednego razu natknąłem się na wbite kołki pod wodę na jakieś 20 cm a do nich przywiązana linka od snopowiązałki. Oczywiście z wielkim wysiłkiem ale skutecznie usunąłem ich jakieś 8 szt i ok. 100 m tej linki, usuną bym pewnie wszystkie ale link pękła i nie miałem jak się dobrać do reszty. O dzisiejszym incydencie zawiadomiłem władze naszego koła, które obiecały poruszyć ten temat na najbliższym posiedzeniu władz w Okręgu Olsztyn.
O tym incydencie zawiadomiłem MMS-em także PSR w Giżycku, napisałem też że powinni częściej odwiedzać tę wodę teraz gdy szczupak idzie (będzie szedł) na tarło, bo teraz incydent kłusowniczy się nasili, jak co roku.
Komentarze