Moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się wiele lat temu, kiedy jeszcze mieszkałem w Łodzi. Moi rodzice kupili wówczas działkę nad wodą i wszystkie moje zarobki – wtedy akurat z dubbingu, wspomagały budowę domku letniskowego. Miałem szczęście, ponieważ mój sąsiad był zawodowym wędkarzem, miał swoje techniki i cierpliwie mnie ich uczył. Z czasem pokochałem wędkarstwo, potrafiłem nawet 8 godzin siedzieć nad wodą, mimo że spławik nawet nie drgnął, ale mnie to niesamowicie pasjonowało. Jakieś 11 lat temu zadzwonił do mnie Robert Czebotar – organizator zawodów aktorów, z propozycją udziału w zawodach. Zgodziłem się, mimo, że nie oceniałem wysoko swoich umiejętności. Postawiłem jednak na dobrą zabawę, plusem była także możliwość spotkania dawno nie widzianych przyjaciół. Wziąłem, wędkę, kołowrotek i pojechałem. Miałem szczęście, ponieważ złowiłem największego mi się złowić największego okonia i wygrałem silnik.
W zawodach staram się brać udział co roku. Moja ulubiona metoda połowu to boczny trok, w której czuję się najlepiej. Nauczył mnie jej Andrzej Leśnik członek polskiej kadry narodowej. Jeśli chodzi o samo łowienie, to przyznam szczerze, że nie mam swoich ulubionych łowisk, gdzie staram się bywać regularnie. Łowię tam, gdzie aktualnie przebywam. W ciągu kilkunastu lat łowienia nauczyłem się, że wodę trzeba poznawać, ponieważ każde łowisko jest inne i zależnie od tego trzeba umiem rozpoznać wodę i dobierać odpowiedni sprzęt.
Komentarze