5 wędkarzy. Tylu kolegów zastałem na miejscu zawodów, kiedy około godziny 6 rano dojechałem nad Jezioro Piwonińskie. Zaczekamy jeszcze pół godziny i rozlosujemy stanowiska. Wraz z upływającymi minutami dotarło do mnie, że frekwencja nie będzie wyższa. Trudno. Przykre to, że w kole liczącym około 130 aktywnych wędkarzy tylko kilku bierze udział w Mistrzostwach Koła. Przyszli tylko najwytrwalsi, najlepsi wędkarze.
Losujemy. Zawodnicy rozchodzą się na stanowiska, mieszają zanętę, wiążą zestawy. O godzinie 8 pada sygnał do rozpoczęcia zawodów. Łowimy. Wszystkie, dokładnie wygruntowane zestawy "ściągają" ochotkę, pinki i białe robaki do dna zbiornika. Minuta, dwie, trzy ..... Spławiki ani drgną. Pierwszy na zmianę gruntu decyduje się Jarek. Dwie kolorowe pinki ustawione w "pół wody" przynoszą efekt. Niewielki leszczyk ląduje w siatce. Za nim gruba płoć, kolejna płoć, kolejny leszczyk. Pozostali zawodnicy idą w ślady Jarka.
Adam ustawia grunt na 50 cm i po chwili ma na koncie kilkanaście niewielkich krasnopiórek. Rybki niewielkie, ale każda daje kilka - kilkanaście cennych punktów. Dochodzę do stanowiska na którym łowi Tomek. Tyczka odłożona na bok. W ręku 6-cio metrowy bat. Każdy precyzyjny rzut półgramowym spławikiem pod nawisy gałęzi przynosi piękne płocie i krąpie. Kolejne postawienie delikatnego zestawu. Powolny opad. Spławik powoli ustawia się na wodzie po czym szybko się "kładzie". Zacięcie. Szczytówka bata dosięga prawie lustra jeziora.
To nie płoć ani krąp - wypowiadamy w tym samym czasie. Po krótkiej chwili ryba "schodzi" z haczyka. Nie dane nam było przekonać się, co tak skutecznie podniosło adrenalinę Tomkowi. Domyślamy się, że to był leszcz a złowione w późniejszym czasie dwa piękne Abramisy utwierdzają nas w tym przekonaniu. Tomek kończy 3 godzinną turę wynikiem ok 3500 punktów. To piękny rezultat na naszym akwenie. Adam łowi prawie kilogramowego lina i z wynikiem 1900 punktów zajmuje drugą pozycję. Reszta kolegów też ma powody do zadowolenia, gdyż każdy z nich przekracza magiczną granicę 1000 punktów.
Druga tura zaczyna się o godzinie 13:30. Wieje wiatr, ryby żerują zdecydowanie gorzej. Co jakiś czas w siatkach lądują niewielkie płotki, okleje i wzdręgi. Tylko Jarek w miarę regularnie łowi przyzwoite ryby, co ostatecznie potwierdza waga po zakończeniu drugiej tury zawodów. Jarek z wynikiem 940 punktów zdecydowanie wygrywa drugą fazę zmagań, Tomek łowi 240 punktów co w ogólnym rozrachunku daje mu zwycięstwo w Mistrzostwach Koła oraz całym Grand Prix SPŁAWIK 2010.
Wszystkim kolegom wędkarzom serdecznie dziękuje za udział w zawodach oraz za osiągnięte rezultaty. Szczególne gratulację kieruję do Tomka, który udowodnił, że w dyscyplinie spławikowej wiedzie prym w Kole PZW nr 16 Sobienie Jeziory.
Komentarze