TORBA SPINNINGISTY
Dla wielu Kolegów temat jest znany znakomicie i nie będzie żadnym zaskoczeniem. Znaczenie dbałości o sprzęt też nie jest żadnym novum, dlatego też pragnę jedynie podzielić się kilkoma swoimi spostrzeżeniami i wnioskami wypracowanymi podczas niejednego przygotowania do sezonu i samego wędkowania, a głównie pokazać na przykładzie, co w naszej przepastnej torbie spinningowej może się znaleźć i do czego posłużyć. Oprócz samego czyszczenia i suszenia przynęt i pudełek, dokładnie sprawdzamy ich stan techniczny. Gumki naderwane usuwamy, główki niekiedy należy naostrzyć, dokupić potrzeba krętliki i przypony. Warto w katalogach popatrzeć na nowinki.
Wędkuję głównie na jeziorach więc i ekwipunek który zademonstruję będzie do jeziora głównie przystosowany. Podstawą kompletowania i następnie ułożenia przynęt powinno być moim zdaniem przyjęcie pewnej systematyki, tzn. co na okonia w jednym pudełku, na szczupaka w drugim, a jeszcze w kolejnym np. blaszki wahadłowe i oddzielnie wirówki (zdjęcie.1). Pozwala to uniknąć bałaganu i usprawnia korzystanie z przynęt nad wodą.
W moim przypadku torba spinningowa jest już wiekowa (zdjęcie 2) ale szanowana bo stanowi prezent od Kolegów z pracy, regularnie rok w rok odkurzana i prana. Trochę wyciuchana ale funkcjonalna gdyż mieści trzy duże pudełka z przegródkami o wym. 28x18x4 cm , co najmniej dwa mniejsze pudełka w przegrodzie głównej i dodatkowo akcesoria jak szczypce, nóż wędkarski, przypony, rozwieracz itp. w kieszeniach bocznych. W pierwszym pudełku przechowuję różne gumki okoniowe (zdjęcie 3), w drugim gumki na szczupaka (zdjęcie 4), natomiast w czwartym różności od woblerów poprzez wahadłówki różnej maści (zdjęcie 5). Są to w większości jedne z moich pierwszych sztucznych przynęt spinningowych. Morsy i gnomy, w pierwszym rzędzie od prawej trzecia i czwarta jeszcze radzieckie wahadłówki (zdjęcie 6), lekkie ale mocno pracujące. Druga od lewej prawdopodobnie tzw. Karlinka. Można powiedzieć, że w moich zbiorach woblerów skarb ABU ze sterem zmiennym i wahadłówka kupiona już dawno w sklepie wędkarskim na Głogowskiej przy Sielskiej (zdjęcie 7). W specjalnym futerale też różności wiróweczek ( zdjęcie 8 i 9). Na zdjęciu 10 przedstawiam eksponaty kupione w Warszawie w sklepie wędkarskim ale jako wyrób „rzemieślniczy) urocze, solidne i precyzyjnie wykonane wirówki.
Nie możemy zapomnieć o podstawowych akcesoriach. Nożyk wędkarski, szczypce, rozwieracz, komplet przyponów wolframowych różnej wytrzymałości, chwościki do kotwiczek i co jeszcze dusza zapragnie (zdjęcie 11). Trochę tego jest, ale zbiera się takie rzeczy przez lata, po kilka ciekawych przynęt rocznie. Zawsze stosuję zasadę, że kupuję z jednego gatunku np. gumek dwie sztuki. Jak się jedna zerwie drugą mamy na wzór. Pozostaje już tylko spakować torbę i studiować literaturę przed sezonem . Powodzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze