"Tragedia na rzece" Taki tytuł może nosić moja dzisiejsza poranna wyprawa.
Nie nastawiałem się szczególnie na jakąś rybę, mój cel był jeden ... odstresować się nad wodą i przy okazji coś złowić. Pierwsza część udała się znakomicie - piwko się wypiło i pogadało, natomiast druga to zupełna klapa. Łowienie zaczęliśmy około 5:00 i siedzieliśmy do 13:30. Na początek w ruch poszły baciki i u mnie gruntówka. Sprzęt z jakiego korzystałem to: Bat - Konger Spirado, 7m, CW do 30g. (Bardzo fajny sprzęcik, polecam.) Gruntówka - Mikado 3,60m, CW 80-120g, kołowrotek Okuma Trinity. Pod bata nęciłem dosyć grubo, bo pszenicą i kukurydzą, aby pozbyć się tych małych klepiaków w postaci uklejek i krąpików. Złowiłem raptem 1 płotkę, 4 wzdręgi i 1 leszczyka. Pod zestaw gruntowy do koszyczka używałem zanęty od człowieka z mojego miasta. (Nie podam nazwy bo chyba tak nie można). Ale powiem o niej, że pachnie bardzo ładnie i po dodaniu melasy, aż samemu się chce tego spróbować. Jako przynęty używałem czerwonego i kukurydzy. Z gruntu udało się złowić 2 leszczyki i kilka krąpi oraz kiełbika, a także ... okoń, a w zasadzie okonek 6cm. Nie wiem jak, ale wrąbał czerwonego robaka w całości.
Gry nadszedł kres mojej cierpliwości przerzuciłem się na drapieżnika. Sprzęt jakiego używałem to dwa spiningi, obydwa od Jaxona. Pierwszy okoniowo-sandaczowy 2,70m, CW 3-15g. Kołowrotek także Jaxona (Moja perełka ) Drugi szczupakowy 2,70m, CW 5-25, kołowrotek Shimano (ale można rzucać nawet przynętami o 10g cięższymi). "łupem" padło 6 okoni i szczupaczek 35cm. Nie będę wymieniał przynęt, bo było ich zbyt wiele ... Po tak miernym spinningowaniu dochodzę do wniosku, że albo źle przynęty dobieram, albo technika zła, albo jedno i drugie - no sam nie wiem.
Już na sam koniec "wyprawy" puściłem żywca (ukleja 10cm), po kilku minutach był szczupak 40cm. Także to była jedyna sensowna ryba tego dnia, lecz mimo to wyprawę zaliczam do nieudanych.
Piszcie dlaczego nie mogę wrzucić zdjęcia,wyskakuje mi coś takiego "Brak uprawnień. Dostęp zabroniony."
Komentarze