Reklama

Trzynastego w piątek

15/09/2013 20:25
.
Hmm włansie konczy się trzynastego w piątek i choc zostało jeszcze półtorej godziny to coś mi mówi ze będzie niezły weekend bo jak mało kiedy nie miałem zadnego awizo i mam wolną sobote i dostałem zaproszenie do lasu i to na 6-tą czyli o piątej rano pobudka a ja miałem zamiar się w końcu wyspać no ale super -w końcu grzyby jaki ryby ,czyli wymagają poświęcenia.
W lesie byliśmy ok siódmej no i powiedzmy Ze średnio czyli podgrzybki maślaki kozaczki i opieńki no ale to w końcu wędkarski blog więc do rzeczy.
Po godznnej drzemce ,obiadku (oczywiscie z grzybowym akcentem) kawka i mysli gdzie i na co.W tym momencie telefon od kumpla i pytanie JADYMY NA BRYŚ czyli wszystko jasne no i za godzinke bylismy na miejscu .
Kumpel ze spinem a ja dla odmiany kulka i żywcówka.
Po paru minutach miałem już pare wzdreg lecz niestety żadnej płotki ,na szczęście kolega obok bawiąc się batem trafił na płoc która z mety poszla na zywca.
Żywcówka więc juz w wodzie a ja obok na kulkę no i co chwila krasnopiórki czyli zabawa przednia,przy kolejnej którą holowalem ok metra od żywcówki nagle myslałem ze wyrwie mi kij z ręki przy ataku,wyobrażcie sobie że szczupły był tak uparty ze podciągnołem go prawie pod brzeg i dopiero odpuscił-tak sobie przeklnołem ;niemogłeś ku... metr dalej gdzie wolfram i kotwiczka?
Wzdręga a właściwie jej połowa uszczęśliwiła kota a mnie dwie ostatnie które zabrałem bo reszta wracała do wody - w całości miałem około 40 -tu sztuk z tym że jakoś brały mniejsze tak 18-25cm.
No i tak minęła sobota czyli grzyby ,na kolacje ryby i spać no ale przedtem oczywiście plany na niedzielę a te miały się tak;w południe obiad u Mamy bo mnie zaprosiła no i oczywiscie zaraz potem ryby.
Po obiadku zameldowałem się na łowisku no i kulka z białymi w wodzie i natychmiast branko z opadu i płoc ok 18 cm która oczywiście natycmiast wylądowała na zywca wiec mozna poganiac za wzdręgą czyli białe i kuku no i tak w sumie co rzut branie i tu uwaga-jak nie było brania od razu to echo czyli ewidetnie brały z opadu i nagle cisza -jeden rzut drugi ,kolejne i nic.
Nagle zerwał sie wiatr i zaczęło lać a że do az takich desperatów juz nie należe to ewakuacja.
Reasumując -weekend uważam za udany-no może poza finałem
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama