Reklama

Udaremnione kłusownictwo

22/11/2010 17:13
Było około godziny 15.00 , gdy jechaliśmy z kolegą Robertem przez stary most w Płocku załatwić prywatną sprawę , gdy odezwał się mój telefon od wędkarza, który łowił ryby pod mostem ( biorą jeszcze karpie przed zimą chcą się najeść ). Znajomy wędkarz już wyjeżdżał z łowiska , ale wcześniej obserwował 3 osobników z osobowym biskupim kolorem , którzy zachowywali się niespokojnie i czekali , aż wszyscy wędkarze opuszczą stanowiska nad Wisłą. Starszy etyczny wędkarz, choć nie mógł zauważyć numeru rejestracji podejrzanego samochodu , to jednak odjechał pod mostem i podejrzał , jak z samochodu wyjmowane są worki z sieciami i ponton ( który nie był jeszcze gotowy do użycia ).

Zjechaliśmy na rondzie w stronę starego mostu i zatrzymaliśmy samochody idąc dalej pieszo. Robiła się już szarówka i oni byli oddaleni od nas o jakieś 600 m. Wyjąłem telefon i dodzwoniłem się do kolegi strażnika lecz nagle bateria w komórce padła, a kolega zapomniał swej zabrać z domu. Nie mieliśmy latarek, bo kto mógł przewidzieć taką sytuację ( ale zawsze noszę przy sobie blachę, legitymację i notatnik SSR ). Spytałem się kolegi czy ma jeszcze tą małą latareczkę przy breloku do kluczy, wtedy ona się zaświeciła i chyba kłusownicy zobaczyli z daleka fioletowe światełko, gdyż zaczął się ruch koło samochodu.

Byliśmy od nich jakieś 150 m , gdy samochód zaczął odjeżdżać bez świateł, cały zapakowany. Uciekało też 2 osobników w stronę działek ogrodniczych przez rów z wodą. Myśleliśmy , że tylko spłoszyliśmy ich, ale idąc za Portem Jachtowym w stronę Wisły przez błotnistą i zakrzaczoną drogę w świetle diodowej latarki zauważyłem sieć kłusowniczą, a obok pusty worek. Droga prowadzi do Wisły , gdzie jest głęboko i jest tam zawsze dużo ryb, zwłaszcza w nocy. Także nasza wędrówka nie poszła na marne, choć mieliśmy buty wyjściowe, które przypominały jakbyśmy je kąpali w błocie, ale zapobiegliśmy kradzieży ryb z rzeki Wisły, a sieć była dosyć duża i przygotowana do złodziejskich odłowów.

Jak to dobrze, że jeszcze są etyczni wędkarze, a poznałem tego Pana, gdy pomagałem mu przy połowie karpi i teraz się odwdzięczył. My wędkarze musimy reagować gdy kradną nasze ryby. Oby takich ludzi było jak najwięcej.


Społeczny strażnik Jurek Suchodolski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama