Znowu na zalewie Sulejowskim dali o sobie znać kłusownicy. Wyrąbali otwory i zastawili sieci . Państwowa straż rybacka namierzyła je i przez dwa dni obserwowała. Pojawili się we dwoje i zaczęli je wyciągać z wody. Wtedy do akcji wkroczyli strażnicy z Piotrkowa Trybunalskiego pod przewodnictwem pani komendant Katarzyny Marciniak. Po krótkim pościgu ujęto jednego ze sprawców, drugi czmychnął.
Pewnie nie na długo, gdyż sprawą zajmuje się policja. Strażnicy przez długi czas rznęli lód piłą i wyciągali sieci, żeby uwolnić uwięzione ryby. Było ich dużo-około dwustu kilogramów- różnego gatunku. Płocie, leszcze, karasie, jesiotry, okonie, karpie. Działo się to w okolicach Karolinowa, gdzie mieszkańcy wsi ich wypatrzyli na zalewie i poinformowali straż. Pojmany koleś jest dobrze znany ,tylko nie można go było dopaść. No, ale „ nosił wilk razy kilka , ponieśli i wilka”.
Łącznie wyciągnięto sześć wontonów, które były ukryte pod lodem i przysypane śniegiem. Pisałem też wcześniej o akcji przeciwko kłusownikom w tamtym roku. Przeprowadzoną wspólnie z policją, strażą rybacką w zlewni Pilicy i Luciąży. Na razie odbyła się jedna rozprawa. Gdy będzie już po wyroku, powiadomię. Pozdrawiam…
Komentarze