Wielu już wędkarzy wypowiadało się na temat czystości łowisk i niechlujnych wędkujących. Mnie także trafia nieraz szlag i osłupienie, kiedy to wcześnie rano zajmując miejscówkę jeszcze gdy jest ciemno, a nad wodą panuje błogi spokój i tylko słychać pluski drobnicy, rozkładam sprzęt. Przygotowany do wędkowania w miarę wschodzącego słońca, na zajętej miejscówce "rozkwitają" po krzakach i trzcinach, butelki pet, puszki po kukurydzy czy też po robakach, "owoce" po kolegach którzy byli tu wcześniej. Ale nie to jest tematem mojego wpisu. Otóż pewnego popołudnia wybrałem się na rybki. Jadąc na ulubione jeziorko po drodze natrafiłem na dziwną tablicę, która postawiona była przy lasku i nijak wgryzała się w krajobraz. Po przeczytaniu informacji, pojawił się na mojej twarzy uśmiech, a lustrując okiem teren stwierdziłem, że to działa!!! Może takim właśnie językiem trzeba rozmawiać z tymi ludźmi. Nie cytuję treści tablicy, jest na zdjęciu.
Komentarze