15 maja br. pisałem o przejawach wandalizmu w otoczeniu miejskiego stawu Baszta. Dziś jest 22 sierpnia. Byłem nad stawem z okazji odbywającego się tam spotkania dzieci pragnących połowić ryby. Obszedłem wokół staw rejestrując uszkodzenia ogrodzenia. Włos, choć nie liczny na mej głowie jeży się. W komentarzu do informacji jaką zamieściłe 15 maja jeden z kolegów wędkarzy napisał, że takim wandalom należało by nogi z d....y powyrywać. Nie wiem czy to nie byłyby pieszczoty dla takich.
Wówczas pisałem o obojetności okolicznych mieszkańców. Dziś wiem, że dzwonią i proszą o interwencję policję. Interwencje sporadycznie dochodzą do skutku, ale nie zawsze. Nie są one nagłaśniane w lokalnych mediach. Przydał by się pręgierz ustawiony na rynku miasta. Wiem również, że okoliczni mieszkańcy obawiają się dzwonić widząc akty wandalizmu w obawie o własne okna w domach.
Częstsze patrole policji w tym rejonie w godzinach wieczorny mogłyby odnieść porządany skutek. Miejscowa policja otrzymała kilka dni temu dwa nowe pojazdy, w tym jeden nieoznakowany - za chwilę będzie rozpoznawalny. Do tego czasu mogą złapać wandali i przypisać im koszty wymiany uszkodzonych przęseł ogrodzenia.
Komentarze