MOJE WĘDKARSKIE PRZYGODY I ROMOWIE Ktoś może pomySli co ma Cygan do wędki ? ano ma bo wielu z nich właśnie też na ryby łazi i
chciałbym tu właśnie opisać moje 2 przypadki z udziałem tej powszechnie mało lubianej nacji
i obalic mit że wszyscy są żli. Osobiście przerzyłem dwa przypadki po których całkowicie zmieniłem podejście do tych
Ludzi. Kiedyś jako małolat często łowilem na planeterium (Chorzowski park kultury)głównie żywce a
czasem robilem tam sobie linowe zasiadki. Parę razy spotkałem tam tez pewnego starszego Roma,ogólnie poza Dzien dobry to cisza
jednak kiedys podszedl do mnie i spytał czy mam jakąs przynęte bo mu zabraklo ,wpadla do
wody czy cos wtym stylu,dałem mu troche mojego ciasta,pogadalismy chwiklke i poszedl na
swoje stanowisko. Spotkalismy sie może jeszcze pare razy zawsze na moje pozdrowienie sie ukłonil ,uśmiechnał
i tak potem jakoś kontakt nam śię urwał. Rok czy dwa potem pojechałem w wakacje pod namiot
nad zalew Zemborzycki (Lublin) z kolegami ,wszystko było ok. do momentu aż zawitała tam
dziwna ekipa z warszawy i zaczela sobie rządzic my jako hanysy bylismy jako pierwsi do
odstrzalu czyli poza małym obiciem i utracie wszystkiego jako tako uszlismy calo.Tak gdzies
nad ranem ewakuując się z tego terenu wzdłuż brzegu natknąłem się na mojego znajomego Roma
z wędką,spojrzał na nas i spytał co się stalo ,niewysłuchał nawet do końca tylko zaprosił
do swojego obozu (okazało się że mają tam jakiś swój coroczny zlot)nakarmili napoili i
pocieszyli,powiedział by nie ruszać się z miejsca i poszedł ,po gdzieś 2 godzinach wrócił z
usmiechem i kazał nam wracac na nasze stare miejsce-poszedł z nami,na miejscu okazało się
że odzyskalismy wszysto a zadymiarze wygladali jak wojsko niemieckie po Leningradzkiej
klęsce ,podziekowałem oczywiście a on odpowiedział- To ja nie zdążyłem podziękować za
ciasto no i tak o to umówiliśmy sie na łowy na nocce,było i ognisko ,mięcho ,piwo,muzyka no
i nawet ryby współpracowaly Ogólnie mówiac był to jeden z moich najlepiej wspominanych
wypadów no i zarazem lekcja by nie wszystkich wkładać do jednej szuflady...
EPIZOD DRUGI- klient na warsztacie
Wiosną zeszłego roku zawitał do nas na warsztat samochodem pewien Rom w celu naprawy
zawieszenia .Z doswiadzenia wiedziałem że podjęcie się naprawy im auta to pewne kłopoty i
na pewno problemy z płatnoscia(czyli dam komplet noży,kosmetyki,garnki,dywan itp.}no ale
jakos tak wspomniałem sobie tę przygode z Zemborzyc i zaufałem. Rozpytałem co i jak i o co dokładnie chodzi,odpowiedz krutka że coś nie tak no i tekst
ktory mnie zainteresowal;wie pan ,ja często jeżdżę po dziurach na ryby i w koncu musiało
coś nawalić no i tak temat auta poszedł na dalszy plan i zaczęła się gadka o rybach. Czyli gdzie ,co i jak.Dowiedziałem się dzieki temu o pewnym dzikim łowisku ktore
teoretycznie powinienem znać co mnie niesamowicie zdziwiło bo to kompleks kilku stawów
które wszystkie mam opanowane tylko o tym jednym w krzakach niewiedziałem. Oczywiście nasłuchałem się o sumikach jak wieloryby,karasiach jak karpie z hodowli i
okoniach jak U-boty,biorąc poprawkę na fantazje mimo wszystko korciło mnie niesamowici by
to łowisko odnaleść i sprawdzić i tak też się stało w najbliższą niedzielę. Co prawda nie trafiłem tam od razu bo postanowiłem iść na azymut a otrzymane wskazówki
okazaly się mało precyzyjne czyli prosciej bylo kierowac sie opisem drog i budynkow no ale
ja jak to ja,w krzaki i na wpprost.Wygląadalo to mniej wiecej tak jak w programie
Cejrowskiego boso przez swiat w odcinku o dżungli;no ale dotarlem,na miejscu krajobraz sie
zgadza,ani żywego ducha ale woda taka ze na 10-ciu cm.nie widac dna-zrezygnowany zawróciłem
bowiem stwierdzilem że przy takim zakwicie wody spin jest nieporozumieniem. pomyslałem może kiedyś bo jakby nie patrzeć urokliwe bylo to miejsce. po jakis czasie postanowiem odwiedzic to łowisko jeszcze raz ale tym raem z gruntówkami
"po dotarciu tym razem jucu bez przeszkód na miejsce wybrałem miejscówke i czekam na
cud.Cud pojawił się w postaci kilku Romskich dzieci z zapytaniem... złapał pan cos bo kupilibyśmy rybę a ja tak w żartach a ile macie noi odpowiedz
..............35 groszy,przez moment chciało mi się smiac ale dosłownie po sekundzie doszło
do mojej durnej łepetyny przecierz może oni nie mają co jeść.pomilczałem chwilkę widzac że
czekają na odpowiedz i powiedziałem chcecie rybe to poczekajcie i opowiedzcie mi o tym
stawie. Zaczeła sie gadka no i wskazówki --tam pan rzucaj!!!!no i se rzuciłem jeden grunt i jeden
spławik i po 5-ciu min. branie i karach ponan 0.5kg.za chwilke wiekszy na splawik. Wtedy zebrało mi sie na żarty i powiedzialem-jak chcecie rybe to ja wam dam 5 pln ale
któres z was musi leciec do sklepu i kupic mi kartofle i kapuste kiszoną a reszta z was to
moi zkładnicy,jak wróci z zakupem to za to macie rybe. Poleciał najstarszy kupil i przyniosł a ja w miedzyczasie dopadłem 40-cm linka,wyjąłem
ryby,ukatrupiłem ,spakowałem do reklamówki dałem im też te kartofle i kapustke i
powiedziałem ZANIESCIE TO DO DOM BO RYBA BEZ KARTOFLI I KAPUSTY JEST JAK PIWO BEZ GAZU. mozecie niewierzyc ale usmiech tych dzieci byl niesamowitym wrazeniem.bylem tam jeszcze
pare razy i efekty nie powiem ale zadawalajace a te dzieciaki usmiechniete na moj widok tez
pare razy spotkalem i dalem im chyba jeszcze ze dwie rybki.a teraz sprawa najwazniejsza
czyli czemu o tym pisze-odpowiem tak...ostatnio jadac w autobusie bylo kilku romow i ktoś z
pasazerów na caly głos powiedział że ich wszystkich smoluchów powinno sie
zagazować,niewiem- może kiedyś go skrzywdzili ale to zdanie mnie holernie wkurzylo i
Komentarze