Po raz kolejny postanowiłem się wybrać w swoją miejscówkę nad odrę w sobotę 25 stycznia . wstałem ok. godziny 7 ogarnąłem sprzęt kupiłem bułki i nad woda byłem ok. godziny 8 gdzie czekał już na mnie kolega. Był on tam od godziny 7 ale na razie bez brań.
Rano kiedy wstałem termometr wskazywał minus 15 stopni przez resztę dnia temperatura utrzymywała się na znośnych minus 12.
Wędkowanie przy minusowych temperaturach
Rozpakowałem się i zestawy wylądowały w wodzie do godziny 10 brak brań towarzyszył nam tylko dokuczający wschodni wiatr. Ok. godziny 10:15 kolega postanowił ze taka pogoda to dla niego za wiele i zwinął jedną wędkę. i wtedy nastąpiło u mnie pierwsze branie dosyć solidne czuć było w końcu przyjemny opór na końcu żyłki powoli holowałem rybę do brzegu nie chciała wyjść do powierzchni cały czas kręciła się przy dnie doholowałem ją na ok. 3 metry od brzegu gdzie ciągle miotała się przy dnie próbując się uwolnić jak się po chwili okazało skutecznie .nagle poczułem luz okazało się ze udało się jej przetrzeć przypon na kamieniach.
Założyłem nowy przypon zarzuciłem zestaw i po około 5 minutach na drugiej wędce nastąpiło branie tym razem energiczniejsze ale niestety ryba była wyraźnie mniejsza przyholowałem ją do brzegu kolega podebrał moim łupem padła ok. 36 cm płoć którą po zmierzeniu od razu wypuściłem w obawie o jej kondycje dlatego odpuściłem jej tym razem sesje fotograficzną :). niestety tego dnia musiałem o 12 zakończyć wędkowanie gdyż miałem prywatne sprawy na głowie dzień mimo wszystko uznaje za udany w ciągu 4 godzin miałem 2 brania . Jedna ryba na brzegu:)
Dziękuje za przeczytanie i połamania
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze