Reklama

Wirówka - przynęta dla każdego

04/06/2014 16:53

Każdego roku na rynku wędkarskim pojawiają się tysiące nowych przynęt spinningowych. Wiele z nich otwiera drogę do regularnego łowienia wielkich szczupaków, sandaczy, okoni. Są też takie, które niczym nie odbiegają od przynęt znanych już polskim wędkarzom, co więcej, często są zdecydowanie mniej skuteczne. Łowca drapieżników ma nie lada dylemat jaką przynętę wybrać przeglądając gablotki dobrze zaopatrzonych sklepów wędkarskich. Zachęcam Was serdecznie abyście w całym tym zgiełku kolorowych nowinek nie zapominali o przynętach, które sprawdzają się w naszych wodach od lat, które każdego roku skutecznie prowokują do ataku wspaniałe okazy występujących w naszych wodach drapieżników. Mowa o klasycznych błystkach obrotowych, których skuteczność potwierdzili już nasi dziadkowie. 

Ta z pozoru prosta, nie wymagająca od wędkarza większych umiejętności przynęta potrafi nieźle namieszać w toni płytkiego jeziorka. Największą zaletą wirówki jest prostota jej obsługi. Łowiąc nią nie trzeba być mistrzem wędkarstwa, by skusić do brania przyzwoitego szczupaka. Błystki obrotowe doskonale sprawdzają się w wodzie o głębokości od 1 do 3 metrów. Można je z powodzeniem prowadzić nad zarośniętym dnem, w którym chowają się drapieżniki. Moimi ulubionymi miejscami, w których zakładam obrotówkę są okolice gęstych trzcinowisk, zwalone do wody drzewa, których korona tworzy znakomite schronienie dla ryb, okolice pomostów wędkarskich, niedaleko których zawsze pływa patrolujący okolicę szczupak lub stadko okoni. Zgrupowana przy powierzchni drobnica to także znak do założenia błystki. Buszujące pod ławicą krokodyle chętnie atakują przepływający im pod nosem, łatwy do konsumpcji kąsek. Moje pudełko z wirówkami wypełniają przede wszystkim przynęty w rozmiarze nr 3-4, których paleta występuje w trzech podstawowych kształtach, czyli klasyczna aglia, comet i niezastąpiony szczególnie w cieplejszych miesiącach sezonu long. 

Reklama

Wybierając błystki kieruję się przede wszystkim ich wykonaniem oraz jakością, którą można zweryfikować dopiero nad wodą. Dobra wirówka cechuje się płynną pracą nawet podczas najwolniejszego prowadzenia, co więcej, skrzydełko musi się obracać tuż po wpadnięciu przynęty do wody. Osobiście używam kilku typów obrotówek produkowanych przez firmę D-A-M, Mepps, Jaxon oraz kultowe produkcje ręczne Romana Mytko, które cenię sobie najbardziej. Z pośród całej gamy dostępnych na rynku kolorów sięgam po kilka sprawdzających się w każdych warunkach pewniaków, a należą do nich klasyczne złoto, srebro, miedź i seledyn oraz błystki pokryte naklejkami w postaci czarno-żółtych, czerwono-srebrnych oraz moich ulubionych biało-czerwonych, patriotycznych pasków. Doskonałym dopełnieniem jednolitych, metalicznych wirówek są czerwone, niebieskie, lub czarne kropki naklejone na skrzydełko, lub pomalowane lakierem do paznokci. Atrakcyjnym dodatkiem będzie z pewnością kolorowy chwościk przywiązany do wabika. Niewiele przynęt jest fabrycznie zaopatrzona w chwosty, a czasem właśnie taki dodatek zdecydowanie poprawia skuteczność łowienia. Szczupaki i okonie uwielbiają kontrasty, z których szczególnie dobrze sprawdza się połączenie matowego srebra i czerwonego chwościka. Mimo iż wielu z Was podchodzi do wirówek sceptycznie, uważając je za przynęty przeszłości, zachęcam Was do wypróbowania ich w swoich łowiskach, gdyż ta z pozoru prosta przynęta potrafi czasem odmienić przebieg wędkarskiej dniówki…


Tekst i fot. Rafał Mleczak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama