Reklama

Woda, błoto i karp

14/09/2010 19:46
Od kilku dni z kolegami planowaliśmy wyjazd na jakiś staw. Jako, że u nas w okolicy stawy są 3, niedawno dowiedzieliśmy się właśnie o tym trzecim, jakim jest staw "Balaton" w Krośnie. Szukaliśmy z kolegami transportu, który rodzic nas odwiezie, w sumie mamy tylko po 14 lat. W końcu udało się załatwić transport, w sobote o 8:00 mieliśmy wyruszać. Dzień wcześniej, gdy kolega zakupywał zestaw, zostawił wszystko, co kupił w sklepie. Nasz wyjazd się przez to przeciągnął, bo w soboty sklepy wędkarskie były czynne od 8, więc musieliśmy czekać.

Wreszcie wyruszyliśmy. Nie wziąłem niestety gumowców, a jak sie później okazało były mi bardzo potrzebne. Po dojeździe na miejsce zdecydowaliśmy, że udamy się pod pewien "domek" z blachy, gdzie można było się schować przed deszczem, ponieważ padało co chwilę. Doszliśmy i już buty przemoczone. Błoto po kostki, nie ma gdzie sie "usadowić" Najpierw wybrałem miejsce dość podmokłe, potem przeniosłem sie około 5-10 metrów od kolegów. W sumie było nas 5. Rozkładamy się, błota co niemiara no ale myślimy jakoś to będzie. 1 godzina - nic. Lekkie skubania, nic pozatym. Około 12 siedzieliśmy pod daszkiem, bo rozlało się dość porządnie. Siedzimy, gadamy a tu w pewnym momencie: Kamil, masz branie! Krzyknął kolega Piotrek, Kamil podbiega do wędki, zacina ale nic.

Wyciąga zestaw bez haczyka. Około 12 zaczęło coś ruszać. Lekkie brania, kilka zacięć kolegów, ale 0 ryb. U mnie pustki, aż do godziny 14. O 14 koledze zaczęło coś rwać wędke, dobrze, że Kamil zdążył ją złapać, bo Patryk - właściciel wędki poślizgnął się na błocie. Holuje rybe, myślimy sobie "40-50cm max" Przez czas holu mi zaczyna skakać bombka, podbiegam a tu śliiiiizg i ląduje w wodzie po kostki, cała kurtka i spodnie z błota. Byłem strasznie wkurzony, ale kolega dalej holuje więc rozkładam podbierak, ryba jest przy brzegu a tu wielkie zdziwienie: TO MA Z 80 CM !
Próbuje podebrać, ryba jest już w podbieraku a tu chlust, wyskoczyła. żyłka zahaczyła o kamień, i po chwili ryby nie ma. Koniec zanęty, rozrabiamy nową, jest to uniwersalna zanęta traper na karpia.

Zakładam kukurydze, zanęte do sprężyny i zarzucam. Zakładam bombke, a tu wędka momentalnie sunie w strone wody! Zacinam i zaczynam holować. Oczywiście emocje, nogi z waty, ale holuje dalej, wyregulowałem hamulec i zaraz ryba ląduje w podbieraku. Karp, 41 cm. Chciałem wypuścić, ale moja 9letnia siostra, która przyjechała z zestawem ubrań(z mamą, nie sama), bo byłem cały mokry bardzo mnie prosiła, żebym ją zostawił bo ani ja ani ona nie jedliśmy w życiu karpia, więc trzeba spróbować. Potem brania ustąpiły, były lekkie skubania ale nic pozatym. Ogólnie wyjazd uważam za udany, pozatym, że teraz boli mnie coś bardzo nad piętami u obu nóg i ledwo chodze. W sobote lub niedziele planujemy następny wypad na owy Balaton, naprawde warto, bo zdjęcie z 80cm karpiem robi wrażenie :)

Pozdrawiam wszystkich wędkarzy,
Początkujący wędkarz - Paweł.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama