Duża rzesza wędkarzy nie kończy połowów jesienią. Gdy pojawia się pierwszy lód umożliwiający bezpieczne na niego wejście oni zmieniają wędki i rozpoczynają przygodę podlodową.
Są również i tacy, którzy podczas łagodnej zimy dalej wędkują na rzekach, które nie zawsze zamarzają. Wśród takich wędkarzy jestem i ja. Od wielu lat jeśli aura i czas pozwalają staram się jeździć na lód.
Preferuję metodę z mormyszką i ochotką. I o ochotkę właśnie chodzi.
Wspaniała przynęta na ryby karpiowate jak również na okonie. I mam tu na myśli ochotkę haczykową jak również jej mniejszy rozmiar ochotkę zanętową zwaną jokers. Świetnie sprawdza się zarówno latem jak i podczas zimowego wędkowania. Wszystko OK gdyby nie uciążliwość jej przetrzymywania. Szkodzi jej wysoka temperatura ale również niska. Sprzedawana jest dwojako - w opakowaniach z torfem czy drobinami kokosu lub na wagę. Może się zdarzyć (i ja też tak miałem) że źle zabezpieczona nie dotrzymała nawet do wyjazdu na ryby.
Aby temu zapobiec ochotkę należy odpowiednio przechowywać. Tę na wagę czy to jest haczykowa czy jokers przetrzymuję owiniętą wilgotną gazetą lub w ręczniku papierowym i w lodówce. Zdaje egzamin i wytrzyma kilka czy kilkanaście dni. Jeśli np. zostało mi ochotki po wypadzie na ryby i nie przewiduję wyjazdu w najbliższym czasie na ryby - po prostu ją zamrażam. Przy kolejnym wędkowaniu dodaję ją do zanęty czy gliny.
Sam wyjazd na ryby czy to w upalne lato czy zimą na lód to może być wyzwanie.
Ja do zabezpieczenia ochotki stosuję pudełeczka czy pudełka ze styropianu. Działa on jak termos. Włożona schłodzona ochotka zachowuje temperaturę w jakiej ją włożyłem do pudełka. Zimą dobrą sprawą jest włożenie pudełeczka pod kurtkę aby nie przemarzła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze