Reklama

Wspomnienia z dzieciństwa

25/11/2011 11:13
Będąc nad wodą spotykam kolegów z lat dzieciństwa ileż to radości powspominac te czasy- możemy tak siedziec całymi dniami dzieląc się radością minionych już czasów.Mieliśmy wtedy wspólne jeziorko w samym środku lasu znaliśmy tam każdy kamień każde rosnące drzewo.To właśnie spod jeziorka wybieraliśmy się na kije leszczynowe po odpowiedniej obróbce służące nam za najlepsze wędki na świecie to właśnie na nie wyciągało się wspaniałe krasnopiórki i karasie.Ileż to było radości gdy na własnoręcznie zrobiony kij wyciągnęło się wspaniałą płotkę.Razem z kolegami robiliśmy również wypady poza miasto na ptasie pióra które służyły jako spławiki miałem ogromne ich ilości schowane w piwnicy i była to pilnie strzeżona tajemnica.Czasy to były bestroskie i tak jakby inne od dzisiejszej pogoni za wszystkim co przynosi korzyści majątkowe.Pamiętam nasze wyprawy na kłódki była to cała ceremonia związana z pozyskiwaniem tej przynęty a następnie z jej przechowywaniem każdy z chłopaków miał swoje tajemnice i to chyba pozostało nam wędkarzom do dziś w naszych sercach a może jest to już zakodowane w naszych genach.Wszystko to związane z naszym dziecięcym wędkarstwem było tak bardziej naturalne nie tak jak dzisiaj idziemy do sklepu kupujemy i na tym koniec.Pamiętam takie zdarzenie z pozyskiwaniem białych robakow nie było ich tak jak dzisiaj w sklepie wędkarskim tylko chodziliśmy do rzeżni na chałdę gdzie były składowane kości.Tylko my dzieci wiemy jaki fetor czy popularnie mówiąc smród tej operacji towarzyszyły.Mając nowy dres kupiony przez rodziców za duże wowczas pieniądze mało tego mama stała za nim parę ładnych godzin w kolejce takie były wowczas czasy wybrałem się do wspomnianej właśnie rzeżni z kolegami na białe robaki.Wchodząc do ubojni od tyłu znajdujemy kupę kości i wnętrznosci a pośród tego pełzające białe robole byliśmy tak zapracowani zbieraniem do słoików tych żyjątek że nie zauważamy stróża który nas podszedł od tyłu a tu nagle na cały głos A CO WY TU ROBICIE--nagle wszystko przestaje istniec trzeba uciekac ja oczywiście w nowym dresie przewracam się w stertę wieprzowych flakow,nastepnie wpadam jeszcze w jakieś odchody i dopiero wtedy udaje mi się dołaczyc do uciekajacych kolegów.Po wydostaniu sie za bramę liczymy straty ja to wyglądałem jak nie z tego świata mimo że brudny to jeszcze tak śmierdzący że jeszcze teraz czuję ten zapach .Jak tu iśc do domu i pokazac się w tym stanie rodzicom co z nowym dresem --katastrofa.Ale jeden z kolegów wpada na pomysł trzeba iśc na nasze jeziorko i tam doprowadzic się do normalności.Tak też robimy po paru godzinach prania,czyszczenia,suszenia jest już lepiej no ale mama i tak wyczuła że coś to nie tak ale jakoś sie człowiek wymigał.Tak że czasy te wspominam z lekkim dreszczykiem na skórze ponieważ robiliśmy różne rzeczy aby tylko móc powędkowac były to uroki mojego dziecinstwa.Nasze jeziorko jeszcze istnieje wybierając się tam mam przed oczyma to wszystko co się wtedy działo -rzeczy dobre i rzeczy złe.Dzisiaj z perspektywy czasu już inaczej spoglądam na niektóre sprawy ale mjąc do wyboru tamto dziecińsrtwo chciałbym to przeżyc jeszcze raz szkoda tylko że nie możemy tego wszystkiego cofnąc że tak jak filmu nie można tego przewinąc.W dzisiejszej erze komputerów trochę żal tamtego świata,świata jakby innego łatwiejszego bez presji i wydaje mi się bez komercjonalizmu ktory istnieje w dzisiejszych czasach.Wszystko podporządkowane tylko zyskom i bogactwu które chyba nie jest szczęsciem w dzisiejszych trudnych czasach warto się nad tym zastanowic ---pozdro.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama