Reklama

Wybrane woblery Robinson

30/03/2016 23:27

W swojej wędkarskiej „karierze przerobiłem sporo woblerów różnych firm. W końcu nastał czas i woblerów marki Robinson. Robinson na dzień dzisiejszy ma ponad 20 modeli woblerów przeznaczonych na niemalże wszystkie drapieżniki naszych wód. Dziś pokrótce opisze moje 4 ulubione.

  Na początek zainwestowałem w coś czego jeszcze nigdy przedtem nie używałem. Robinson Frog 45. Miękka gumowa imitacja żaby do wyboru 7 i 12g. Haki skierowane ku górze minimalizują ryzyko zaczepu niemalże do zera. Luźne, gumowe wąsy imitujące tylne nogi nawet przy chaotycznym szarpaniu doskonale imitują ruch tylnych nóg żaby. Sam nawet tego nie nazywałem woblerem no bo jak to tak... gumowy wobler. Pewnego letniego wieczoru po prostu zakochałem się w tym woblerze. Lato poprzedniego roku mieliśmy upalne i suche. Wybrałem się na lina na niewielkie zarośnięte grążelem starorzecze. Niestety liny nie chciały współpracować. Woda jakby martwa. Wieczorem na chwilę się zachmurzyło. Szczupaki jak na komendę ruszyły do ataku. Spakowałem więc spławikówki i wyjąłem spinning. Na koniec zaczepiłem powierzchniowego froga i posłałem do wody. Nie wiem czy za trzecim czy czwartym rzutem potężna fala wystartowała spod liści w kierunku woblera. Ułamki sekund i rozlega się głośny plusk. Spanikowałem i za wcześnie zaciąłem. W czasie krótkiego bo trwającego około 40minut zachmurzenia miałem ponad 20 widowiskowych i efektownych brań. Co prawda tylko pięć sztuk udało mi się doholować ale to wina grążela w którym szczupaki na chwilę luzowały plecionkę i się spinały. Nie żałowałem jednak tych spiętych ryb. Nie one były najważniejsze ale widowiskowe brania. Wspominając letnie dni na starorzeczach już nie mogę się doczekać kolejnego lata.

Drugim woblerem, który sprawdził mi się na szczupakach jest Pike. Pływający łamaniec o długości 12 cm i 15g. Na jednym z moich ulubionych zbiorników zauważyłem częste zapędy kanibalistyczne szczupaków. Idąc brzegiem zbiornika można było zauważyć czmychające spod nóg szczupaczki około 15cm. Było ich mnóstwo. Dobrym rozwiązaniem wydawał się wobler imitujący szczupaka. Nazwa woblera chyba mówi wszystko. Jako, ze dno w tym zbiorniku jest piaszczyste wybrałem woblery o kolorystyce złoto zielonej. Przed użyciem woblera musiałem go jednak nieco zmodyfikować. Woblery mają 3 kotwiczki. Jako, że to zbiornik należący do PZW jednej musiałem się pozbyć i padło na środkową. Na jesienne szczupaki to był strzał w dziesiątkę.

Kolejnym woblerem, którego często używałem był Runner. Ten wobler nabyłem jako drugi. Dlaczego? Ano wyglądał jakoś tak uniwersalnie. 6 cm długości i wydłużony korpus sprawia, że większość drapieżników może się na niego skusić. Taką miałem nadzieję. Kupiłem woblery w kolorze okonia i srebrne imitujące płotkę czy ukleję. Używałem go głównie na Wiśle. Nie raz ratował mi wyprawę ładnym kleniem czy niewielkim boleniem a i szczupaki potrafiły upatrzyć sobie w nim ofiarę.

Ostatnim, który chciałbym dziś nieco przybliżyć jest pękaty Skimmer. Wobler o długości 6 cm ale pękatym kształcie sprawia wrażenie większego niż w rzeczywistości jest. Jego waga 10g pozwala na dalekie rzuty. Agresywna praca na niewielkiej głębokości budzi agresję czy apetyt w szczupakach, które chętnie go atakowały. Trafił między moje ulubione woblery dzięki temu, ze upodobały go sobie sumy. To dzięki niemu złowiłem na spinning swojego pierwszego suma. Później trafiały się kolejne a największy z nich miał 90cm.

Jedną z najistotniejszych zalet tych woblerów poza łownością są bardzo solidne haki.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama