Reklama

Wyprawa na łowisko komercyjne

08/05/2009 17:52
Chcę opisać moje doświadczenia związane z wędkowaniem na łowisku komercyjnym.
Nasza dzisiejsza wyprawa została zaplanowana około dwa tygodnie temu. Z racji naszych codziennych obowiązków związanych z pracą musimy z takim wyprzedzeniem planować swoje wypady na ryby, więc tym bardziej odliczaliśmy z niecierpliwością każdy dzień. Tak właśnie nadszedł piątkowy poranek, pobudka o godzinie 5:00. Poranna kawka, szykowanie suchego prowiantu itp… W związku z tym, iż na łowisko na którym zaplanowałem z Krzysztofem dzisiejsze wędkowanie mam z domu około 80km, wyruszyłem o godz. 5:45, po drodze oczywiście wstępując po Krzysztofa. Musieliśmy wspólnymi siłami zapakować się jeszcze do jednego auta i tak o godzinie 6:45 wystartowaliśmy w stronę naszego celu, czyli na łowisko. Dojechaliśmy na miejsce około godziny 7:15, był piękny wietrzny, lecz ciepły, słoneczny majowy poranek, więc i nasze nastroje były radosne. Po wybraniu miejsca na zasiadkę i wypakowaniu całego ekwipunku, a trochę tego było zajęliśmy się rozkładaniem wędek, podpórek, oraz przygotowaniem zanęty. Naszym celem w dniu dzisiejszym było złowienie karpia, a przy odrobinie szczęścia może nawet amura. Do połowu zastosowaliśmy wędki karpiowe, jako zestawy posłużyły nam samo zacinające się zestawy włosowe(widoczne na zdjęciach). Każdy z nas miał na stanie po dwie wędki i na każdą zastosowaliśmy inny rodzaj przynęty. (pierwsza to trzy ziarna kukurydzy, druga kuli proteinowe o smaku truskawki i wanilii, trzeci zestaw to kulki o smaku ryby i czwarta scopex) Musicie przyznać, że dość bogate menu, biorąc pod uwagę iż to łowisko komercyjne i ryby jak w banku powinny brać. Po przygotowaniu wszystkiego nasze zestawy wylądowały w wodzie, włączyliśmy sygnalizatory i czekamy na pierwsze brania(odjazdy). Między czasie przyjechali inni wędkarze, którzy zastosowali metody gruntowe z koszykiem, lub sprężyną jako przynętę zakładali kukurydzę bezpośrednio na haczyk. Natomiast my jeszcze troszkę dokarmiliśmy nasze rybki zanętą którą podaliśmy z procy(zanęta to posiekane kulki, pelet, kukurydza, oraz zanęta sypka w celu uformowania kul). Można by powiedzieć wszystko jak w książce czyli wzorcowo. Tak minęła pierwsza godzina od podania zestawów, druga godzina, a nasze sygnalizatory milczą jak zaklęte. Należało wiec sprawdzić czy wszystko jest w porządku, w związku z czym po kolei wyciągaliśmy nasze przynęty z wody, aby je troszkę zmodernizować. Tak jak przewidziałem nasze kuleczki pozostały nie tknięte przez ukochane rybki, na które z utęsknieniem czekaliśmy. Na szczęście to jest wyprawa na ryby, a nie po ryby inaczej nie byłoby tak miło i spokojnie, moi kochani pamiętajcie, że to nie ryby są najważniejsze, lecz kontakt z przyrodą, zregenerowanie się, oraz doładowanie baterii, dlatego humory nas nie opuściły i posłaliśmy nasze zestawy z powrotem do wody, oczywiście z cichą nadzieją, że może coś się na któryś jednak skusi.
Z obserwacji i rozmów z sąsiadami wędkującymi nieopodal nas wynikało, iż nasze ukochane ryby nie mają dzisiaj najmniejszego zamiaru brać nawet karaś, który również znajduje się w łowisku, nie zainteresował się przynętą. Minęły kolejne godziny spokoju, nadeszła pora powrotu do domu. Po spakowaniu ekwipunku, jadąc już w stronę powrotną, wspólnie doszliśmy do wniosku, że to był wspaniały dzień spędzony nad wodą, wśród śpiewu ptaków, szumu drzew, a rybki jak rybki mają prawo nie brać i dlatego właśnie większość z nas wędkarzy tak kocha te chwile spędzone nad wodą, i tak naprawdę nikt nie wie co nas dzisiaj zaskoczy, a nawet łowiska komercyjne nie zagwarantują nam złowienia jakichkolwiek ryb, mamy tylko pewność, że ryby w takim łowisku pływają. Bardzo dziękuję wszystkim osobom które doczytały ten blog do końca i mam nadzieję, iż nie był bardzo nudny, ale to mój pierwszy, a trening czyni mistrza. Dziękuje i życzę wspaniałych sukcesów.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama