Reklama

Zaciąć rybę, a nie urwać głowy

15/05/2012 20:59
Będąc nie tak dawno na rybach doznałem szoku.
Łowiąc ryby na mojej ulubionej miejscówce zauważyłem młodego człowieka zacinającego rybę.
Jakież to było toporne. Wędka długości ok. 3,60m zacięcie za plecy – szczytówka mało ziemi nie dotknęła.
Po kilkunastu minutach zaciąłem lina – miał rozerwaną krwawiącą górną wargę.
Zawołałem młodego człowieka do siebie pokazując rybę z uszkodzonym pyszczkiem.
Opowiedziałem o moich spostrzeżeniach co do zacięcia ryby w jego wykonaniu:
Pomyśl. Wędka ma 3,60m, Ty zacinając szczytówkę miałeś za plecami. Jak uważasz co w tym czasie działo się z rybą. Zacinając w ten sposób każdą rybę musisz przemieścić w wodzie o długość wędki czyli ok. 3,6m. Czy więc nie urwiesz jej głowy razem w wnętrznościami. Wyjaśniłem zdziwionemu młodzieńcowi jak powinno wyglądać prawidłowe zacięcie ryby-mnie tak uczono.
Pamiętaj zacinając rybę zacinaj do momentu gdy poczujesz opór ryby po czym utrzymuj naprężoną żyłkę by się nie spięła. Szczytówka nie musi za każdym razem lądować za Twoimi plecami bo urwiesz rybie głowę.
Ja wypracowałem sobie taką metodę zacinania – ruch wędki wyprowadzam delikatnie z przedramienia kończąc zacięcie nadgarstkiem. Dzisiejsze haczyki nie potrzebują dużej siły do zacięcia.
Wygląda to w ten sposób, że rozpoczynam zacięcie przedramieniem do oporu stawianego przez rybę, następnie docinam wykonując ruch nadgarstkiem. Czasami wystarczy dość energicznie unieść kij do góry.
Nie wiem, może ktoś ma inną, lepszą metodę zacinania nie powodującą nadmiernego ranienia ryb.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama